Bp Pieronek i ks. Boniecki na pogrzebie Piotra Szczęsnego. „Żegnamy człowieka, który jest jak krzyk”

Dodano:
Pogrzeb Piotra Szczęsnego Źródło: Newspix.pl / Artur Widak
We wtorek odbył się pogrzeb Piotra Szczęsnego, który 19 października podpalił się przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie i zmarł 10 dni później. Mężczyzna przekazał manifest i list, w których wyjaśniał polityczne powody swojego działania.

W pogrzebie uczestniczyło kilkaset osób, z których wiele przyniosło ze sobą białe róże. Ceremonię pogrzebową w kaplicy cmentarnej prowadził bp Tadeusz Pieronek, a homilię wygłosił ks. Adam Boniecki. Lektorem podczas mszy był Wojciech Lemański.

– Żegnamy w modlitwie ś.p. Piotra. Człowieka, który jest jak krzyk, który rozdziera ciszę, jak ogień, który z ciemności wydobywa kształt rzeczy w ciemnościach jakby nieobecnych, bo niedostrzegalnych – mówił ks. Adam Boniecki. – Powiedzieli mi: z samobójcy robisz świętego. Nie jestem od ogłaszania świętych. Myślami stoję – i myślę, że wszyscy stoimy – tam, na placu pod Pałacem Kultury, i pytam, kim ja jestem, żeby osądzać czyn mego bliźniego, tak dramatyczny czyn. Zdumiewają mnie ci, którzy śp. Piotrowi, rzucają teraz w twarz: "niepotrzebna jest ta twoja męka, twój czyn jest nieadekwatny dla sprawy, twojego krzyku i tak nikt nie słucha". Tak mówią zadowoleni z siebie sprawiedliwi człowiekowi, który swoją egzystencję, swoje "być" zamienił w krzyk, zamienił w ogień, zamienił w ból – mówił ks. Boniecki.

Duchowny zwrócił uwagę na testament Piotra – zostawione przez niego przesłanie. Jak zaznaczył, jest ono "krzykiem bezradności". – Jest krzykiem protestu, ale nie jest krzykiem nienawiści. Jest krzykiem miłości – wskazał, cytując poniższy fragment:

Proszę was jednak, pamiętajcie, że wyborcy PIS to nasze matki, bracia, sąsiedzi, przyjaciele i koledzy. Nie chodzi o to, żeby toczyć z nimi wojnę (tego właśnie by chciał PiS) ani »nawrócić ich« (bo to naiwne) ale o to aby swoje poglądy realizowali zgodnie z prawem i zasadami demokracji. Być maże wystarczy zmiana kierownictwa partii”– napisał mężczyzna.

Samopodpalenie Piotra Szczęsnego

Tragiczne wydarzenie w stolicy miało miejsce 19 października. 54-letni Piotr Szczęsny, mieszkaniec Niepołomic, leżących 30 kilometrów na wschód od Krakowa, oblał się łatwopalną substancją i podpalił przed Pałacem Kultury i Nauki. Mężczyzny nie udało się uratować, zmarł w niedzielę 29 października.

Piotr Szczęsny zostawił po sobie dwie wiadomości – jedną zawartą na ulotkach, które rozrzucił przed samopodpaleniem, a drugą w formie listu przekazanego przez jego rodzinę. W piśmie, które ujawniła rodzina 54-latka, wyjaśniał on, dlaczego zdecydował się na tak radykalną formę protestu. „Bo sytuacja jest dramatyczna” – tłumaczył mężczyzna. „Nie chodzi o to, że rząd popełnia mniej czy więcej błędów (każdy rząd to robi) ale, że ten rząd wstrząsa podstawami naszej państwowości i funkcjonowania społeczeństwa. Natomiast większość społeczeństwa śpi, nie zwraca uwagi, co się dzieje i trzeba je z tego snu obudzić” – wskazuje.

Źródło: TVN24
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...