Gorące Christmasy. Jak powstają świąteczne przeboje?
Sierpień 1984 roku należał w Londynie do tych bardziej gorących. Gorąco było też między muzykami jednego z najbardziej znanych duetów pop – Wham! Muzycy rzadko już ze sobą pracowali, choć formalnie formacja cały czas istniała. Mniej znany członek zespołu - Andrew Ridgeley - do Advision Studios, gdzie trwały nagrania, zaglądał bardzo rzadko. Tam zainstalowani byli George Michael oraz pracownik studia, inżynier dźwięku, Chris Porter. Cel był jeden: nagrać świąteczny megahit. Jak wspominali Porter i Michael, praca była udręką. W „Last Christmas” George Michael sam zagrał na wszystkich instrumentach, pracował przy tym w ostrym tempie, bez ustanku. To, co dziś wiele osób ocenia jako wejście w emocje i śpiewanie o uczuciach z bólem, było prawdziwym bólem - tyle że fizycznym, objawem skrajnego zmęczenia.
W Stanach każdy artysta chce mieć na koncie album świąteczny. Niektórzy nagrywają tego typu płytę w ciągu dekady nawet dwukrotnie. „All I Want For Christmas Is You” Mariah Carey oraz Walter Afanasieff pisali w sierpniu 1994 roku. Nie spodziewali się wielkiego sukcesu - kiedy zgłosili się do wytwórni, Afanasieff miał powiedzieć: „Nagrywamy album świąteczny, to nie będzie nic wielkiego”. Według jego relacji, samo stworzenie piosenki zajęło im niewiele więcej niż piętnaście minut.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.