Klęska Michała Dworczyka. Był wielki sukces, teraz jest wielki bunt. PiS może stracić Dolny Śląsk

Dodano:
Michał Dworczyk Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyzewski/Fotonews
Polityczna karuzela na Dolnym Śląsku. Odbity Platformie w ostatnich wyborach bastion był „wisienką na wyborczym torcie PiS”. Teraz jednak doszło do buntu, co może skutkować zerwaniem koalicji w sejmiku i przejęciem władzy przez opozycję. Nie pomogły nawet pertraktacje szefa KPRM Michała Dworczyka. O szczegółach pisze „Gazeta Wyborcza”.

Przypomnijmy, że podczas ostatnich wyborów samorządowych, Dolny Śląsk był jednym z zaskoczeń. Dotychczasowy bastion opozycji został odbity przez PiS, stając się wisienką na wyborczym torcie tej partii. By dopełnić dzieła i całkowicie odbić władzę w regionie połączył siły z Bezpartyjnymi Samorządowcami.

Jak się jednak okazuje, koalicja wisi na włosku. Między lokalnymi strukturami PiS i Bezpartyjnymi Samorządowcami, a przede wszystkim w samych szeregach tych drugich, doszło do konfliktu, w wyniku którego czterej radni BS ogłosili bunt i szukają sprzymierzeńców po stronie

Nie pomogła nawet wizyta Michała Dworczyka

Wspomniani czterej buntownicy wypowiedzieli posłuszeństwo marszałkowi województwa Cezaremu Przybylskiemu, wyrzucając ze swojego klubu Tymoteusza Myrdę, człowieka bliskiego marszałkowi. Z kolei marszałek pozbawił kompetencji członka zarządu województwa Pawła Wybierałę, który znalazł się tam z rekomendacji Bezpartyjnych, a później powołał nowy klub, w którym zasiadł on sam, Myrda i Marek Obrębalski.

Spory te są o tyle istotne, że zagrażają dalszym losom koalicji, a więc i większości, jaką w regionie miało PiS. „Gazeta Wyborcza” informuje, że do Wrocławia przyjechał nawet sam szef KPRM Michał Dworczyk, który próbował negocjować z buntownikami, obiecując dodatkowe stanowiska. Rozmowy zakończyły się jednak fiaskiem, a Dworczyk wrócił do Warszawy na tarczy.

Zgodnie z informacjami „GW”, buntownicy z Bezpartyjnych dogadują się z przedstawicielami opozycji w sejmiku, co oznacza, że takim połączeniem sił mogliby odwołać przewodniczącego sejmiku. Nieco trudniejsze byłoby odwołanie marszałka, jednak bez większości w sejmiku marszałek może mieć z kolei problem z przeforsowaniem swoich planów w głosowaniach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...