Forrest Gump dla ubogich

Dodano:
"Wszystko będzie dobrze" to film, jakich w Polsce powstały już całe pęczki. Aż dziw bierze, że ktoś takimi dziełami potrafi się jeszcze zachwycać.
Ten film w reżyserii Tomasza Wiszniewskiego do złudzenia przypomina słynnego „Forresta Gumpa". W obu fabułach widzimy ten sam motyw: główny bohater ma kłopoty, nie wie, jak je rozwiązać, więc biegnie przed siebie licząc, że w ten sposób się z nimi upora. Tyle że tutaj analogie się kończą. Film Roberta Zemeckisa był piękną bajką. Mniejsze znaczenie miało tutaj banalne przesłanie tego filmu o potrzebie bycia sobą bez względu na okoliczności. Forrest Gump był rozbrajająco naiwny i z tego powodu co chwila spotykały go kosmiczne wręcz przygody. Taką produkcję aż chciało się oglądać, a przy kolejnych spotkaniach Gumpa z wielkimi jego świata ręce same składały się do oklasków.

Inaczej jest we "Wszystko będzie dobrze". Ten film dostał na ostatnim festiwalu w Gdyni nagrodę za reżyserię, ale oglądając to dzieło trudno zrozumieć jurorów, czemu przyznali mu tak wysokie wyróżnienie. 12-letni Paweł biegnie do Częstochowy w intencji śmiertelnie chorej na raka matki. Towarzyszy mu nauczyciel-alkoholik, zza grobu tej pielgrzymce patronuje ojciec chłopca – także pijak. Ot, typowa polska rzeczywistość. Nie ma w tym nic z bajkowego nastroju "Forresta Gumpa", nie ma zabawnych bon-motów, przewrotnych qui pro quo, dowcipnych dialogów. Jest szara, brzydka, przepita Polska – taka, jaką dziesiątki razy oglądaliśmy na dużym ekranie, taka, jaką codziennie widzimy pod sklepami monopolowymi.

"My tak tej Polski nie zbudujemy!" – mówi do Pawełka i jego niezbyt trzeźwego opiekuna prężny biznesmen zmartwiony odrzuceniem przez nich atrakcyjnej oferty. Wiszniewski ewidentnie w swym filmie szydzi z tego przedstawiciela młodego polskiego kapitalizmu. To właśnie najsmutniejsze. Żaden polski reżyser nie próbuje nawet pokazać na ekranie współczesnej Polski – kraju szybko rosnącego PKB i pnących się w górę wysokościowców. Zamiast tego wolą pokazywać Polskę pijaną – mimo że jest ona pijana od rozbiorów. A jury w Gdyni jeszcze im przyklaskuje, dając nagrody tym, którzy tych pijaków pokazują najbarwniej. Wszystko pięknie. Tylko czemu 2007 był kolejnym rokiem z kolei, w którym ani jednego polskiego filmu nie pokazano na żadnym prestiżowym festiwalu filmowym?

"Wszystko będzie dobrze", reż. Tomasz Wiszniewski, Polska, 2007
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...