Prowadzisz biznes i padłaś ofiarą hejtu? Nie każdą zaczepkę warto rozgrywać
Hejt w biznesie nie jest już czymś, co dotyczy „tylko tych dużych”. To zjawisko, które wślizguje się do świata mikroprzedsiębiorców, ekspertów, edukatorek, twórców, marek osobistych. Czasem wystarczy, że pokażesz się w nowym aucie. Albo odważysz się powiedzieć głośno, że dobrze Ci idzie. Albo że – o zgrozo – podniosłaś ceny.
Skąd się bierze hejt, kiedy robisz swoją robotę dobrze?
Wbrew pozorom hejt nie bierze się tylko z tego, że ktoś Cię nie lubi. Czasem to frustracja. Czasem zazdrość. Czasem odbicie czyichś lęków i kompleksów. Kiedy jesteś aktywna, widoczna, robisz coś inaczej niż większość, stajesz się dla kogoś niewygodnym lustrem. A nie każdy chce w nie zaglądać.
To, co ważne: nie każda krytyka to hejt. Ale jeśli ktoś atakuje Twoją osobę, używa języka pogardy, ironii, sarkazmu czy wprost wyśmiewa Twoje działania – nie mówimy już o konstruktywnej rozmowie. Mówimy o czymś, co potrafi podkopać pewność siebie i skutecznie zatruć nawet najlepiej prosperującą markę.
Hejt w biznesie boli, bo uderza w człowieka – nie tylko markę
Własna firma to coś więcej niż produkt czy usługa. To często Twoja twarz, nazwisko, godziny nieprzespanych nocy i decyzje podjęte z duszą na ramieniu. Dlatego hejt w biznesie boli tak dotkliwie – bo nie uderza w anonimowy twór, tylko w konkretną osobę. W Ciebie.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.