Adrian Furgalski o aktach dywersji na kolei: Ochrona ludności leży. Zabrakło nam czasu
Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące aktów dywersji na torach. Z materiału dowodowego wynika, że sprawcami wybuchów są dwaj obywatele Ukrainy: Ołeksandr K. i Jewhenij I., którzy aktualnie przebywają na terytorium Białorusi. Trudno jednak liczyć na to, że białoruskie władze wydadzą Polsce Ukraińców.
Adrian Furgalski: Uciekinierzy na pewno nie zostaną wydani przez Białoruś – tak jak było to w przypadku migranta, który zabił polskiego sierżanta (chodzi o sierż. Mateusza Sitka, który został śmiertelnie ugodzony nożem przez migranta zza bariery na granicy polsko-białoruskiej w maju 2024 roku, a Białoruś odmówiła Polsce wydania sprawcy – red.). Główny problem to brak systemowego przepływu informacji o osobach ściganych w Ukrainie (np. za przejście na stronę wroga). Zarówno nasze służby, jak i pozostałe państwa unijne, nie mają tych danych, co ułatwia działanie dywersantom.
I to się pana zdaniem zmieni? Ukraina zacznie udostępniać te dane?
Rozmowa premiera Donalda Tuska z prezydentem Ukrainy Wołodymirem Zełenskim ma to poprawić. To się musi zmienić, ponieważ cała Unia potrzebuje wspólnej bazy wymiany danych.
Analizując to, co się wydarzyło kilka dni temu na Mazowszu i Lubelszczyźnie, jak pan ocenia nasze zabezpieczenia na wypadek podobnych aktów dywersji w przyszłości?
Nikt nie jest i nie będzie w pełni przygotowany na takie ataki, czego dowodem jest zamach na World Trade Center w 2001 roku. Co do aktów dywersji w Polsce, szybko ustalono nazwiska sprawców, co było możliwe dzięki służbom i pomocy technologicznej USA. Najważniejsza jest zdwojona praca służb specjalnych w internecie. Polsce udało się w 2024 roku odeprzeć 99 proc. z ponad 100 tys. rosyjskich cyberataków na nasz kraj, a największa ich część szła właśnie na kolej, na systemy sterowania ruchem, dostarczania energii, czy sprzedaży biletów, by wywołać chaos. Ale to im się nie udało, dlatego przeszli na fizyczne ataki z wykorzystaniem „jednorazowych” agentów. To prostsza i tańsza metoda.
Kolej to newralgiczny punkt – tędy dociera większość dostaw zbrojenia na wschód. Rosjanie wysyłają nam ostrzeżenie, byśmy przestali wspierać Ukrainę?
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.