W PiS zawrzało. Ten ruch rozwścieczył Kaczyńskiego
Od kilku tygodni media przy sporym udziale samych zainteresowanych, donoszą o coraz większych podziałach w Prawie i Sprawiedliwości. Napięcia wywołuje m.in. kwestia ewentualnej współpracy z Grzegorzem Braunem. A także wewnętrzne konflikty. Jacek Sasin i jego otwarta krytyka Mateusza Morawieckiego m.in. poprzez stwierdzenie, że „nie nadaje się na przyszłego premiera”, tylko dolały oliwy do ognia.
Dwie wigilie w PiS. Kaczyński wściekły
Jak donosił Onet, w PiS odbyły się dwie partyjne wigilie. Oprócz oficjalnej organizowanej przez kierownictwo, Mateusz Morawiecki zrobił swoje własne spotkanie. W efekcie politycy mieli otrzymać telefony z informacją, że jedyną oficjalną wigilią partii jest spotkanie przy ul. Nowogrodzkiej o godz. 18 a każda inna wigilia jest szkodliwa dla Polski i dla partii.
Ruch byłego premiera miał zostać odebrany w środowisku PiS jako gest konfrontacyjny wobec Jarosława Kaczyńskiego. W trakcie oficjalnego spotkania prezes PiS miał przypomnieć, że wigilia jest tylko jedna. Dla wielu członków partii słowa te zabrzmiały jak rodzaj ostrzeżenia, że pojawienie się na spotkaniu organizowanym przez Mateusza Morawieckiego będzie się równało z kłopotami.
W międzyczasie między politykami zaczęła krążyć plotka, jakoby Jarosław Kaczyński ostatecznie wybierał się na wigilię u byłego premiera, co miało zachęcić polityków do udziału. Na spotkaniu pojawiło się łącznie kilkadziesiąt osób w tym m.in. Michał Dworczyk oraz Piotr Muller. Europosłowie z tego powodu zrezygnowali z sesji Parlamentu Europejskiego.
Dwie wigilie w PiS. Posłowie musieli się tłumaczyć
Według ustaleń Onetu, politycy, którzy przyszli na wigilię do Mateusza Morawieckiego mieli dzień później wykonywać telefony na Nowogrodzką, aby wytłumaczyć się z obecności na spotkaniu.
— Niektórzy święcie wierzyli, że to tzw. afterek po spotkaniu wigilijnym na Nowogrodzkiej. Nie przypuszczali, że zostanie to odebrane jako deklaracja przynależności do jakiejś frakcji — stwierdził jeden z rozmówców portalu.