MEN szykuje zwrot ws. głośnego ruchu? „Jestem gotowa pójść na kompromisy”
Edukacja zdrowotna to nowy przedmiot, który trafił do polskich szkół od 1 września 2025 r. Już same zapowiedzi, dotyczące możliwości jego wprowadzenia, wywołały burzę. Ministerstwo Edukacji Narodowej podkreślało, że przedmiot ten stanowi szczepionkę wiedzy, która jest dostosowana do zagrożeń współczesności.
Z kolei Konferencja Episkopatu Polski apelowała do rodziców, aby wypisywali swoje dzieci z zajęć, ostrzegając przed systemową deprawacją. Przedmiot jest nieobowiązkowy i uczestniczy w nim ok. 30 proc. uprawnionych uczniów.
Masowe rezygnacje z nowego przedmiotu. MEN wprowadzi korektę?
– MEN od początku stoi na stanowisku, że powinien być to przedmiot obowiązkowy. Jesteśmy otwarci na dialog z każdym – powiedziała Barbara Nowacka na antenie Radia Zet.
Szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej została zapytana, czy możliwy jest scenariusz, w którym przedmiot faktycznie stanie się obowiązkowy, ale po wcześniejszym usunięciu z jego programu nauczania części dotyczącej seksualności, która wywoływała kontrowersje.
– Zdrowie seksualne jest elementem naszego życia. Myślę, że trzeba do tego tematu podejść mądrze i poważnie, dlatego zamierzam spotykać się z różnymi zainteresowanymi środowiskami – kontynuowała minister edukacji. Jak dodała, wokół przedmiotu narosło wiele fake newsów, a jednym z nim było to, że rzekomo nie wiadomo, kto będzie prowadził zajęcia z edukacji zdrowotnej. – Wiadomo, kto uczy. Nauczyciele uczą, ci którzy mają uprawnienia, kompetencje – podkreśliła Nowacka.
– Jestem gotowa pójść na kompromisy, które będą poważne, rozsądne, ale też zadbają o wiedzę dzieci. Bo jednak w XXI wieku pełna wiedza młodzieży się należy – powiedziała szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej.