Głośny reportaż o Rosji. Oberwało się twórcy Kanału Zero. „Wyjątkowy szkodnik”
Tydzień temu na platformie YouTube pojawił się reportaż z „Wielkiej wyprawy Marii Wiernikowskiej w głąb Rosji”. Wymieniona w tytule autorka wybrała się autobusem do Królewca, by m.in. porozmawiać z lokalsami. Odwiedziła ponadto jeden z tamtejszych sklepów, bazar czy restaurację.
Kontrowersyjne – według wielu – wideo jak dotąd (czyli do środy – 11 lutego) wygenerowało ponad 460 tysięcy odsłon. Ale po co właściwie powstało? Dziennikarka chciała odpowiedzieć na niniejsze pytania: „Czy wjazd na teren Rosji dla Polski jest możliwy, jak żyją Rosjanie i co myślą o wojnie?” – jak możemy dowiedzieć się z opisu filmu na YT.
Materiał KZ (K0) spotkał się z krytyką. Oburzeni eksperci zwracali uwagę m.in. na ten fragment. „»I jak, goi się?« – zapytała Wiernikowska ruskiego żołnierza, który deklaruje, że wróci »tam« – w domyśle zapewne do napadniętej Ukrainy, gdzie oprawcy mordują, gwałcą i dewastują suwerenny kraj. (...) Wciąż trudno mi uwierzyć, że ten materiał z Rosji naprawdę powstał” – komentował redaktor Patryk Michalski na Facebooku. Byli jednak i tacy, którzy bronili reportażystki i tego, co znalazło się w materiale z podróży w głąb Rosji. „O co właściwie są te żale do Wiernikowskiej? Pokazała kawałek Rosji, porozmawiała z ludźmi, nie sili się na jakieś wielkie analizy, daje widzowi przestrzeń na samodzielne wyciągnięcie wniosków. Uważacie, że ukryła jakieś nagrania czy że ludzie są za głupi, żeby to oglądać?” – zastanawiał się dziennikarz Jacek Prusinowski.
Profesorka Uniwersytetu Warszawskiego zabrała głos. Oberwało się Krzysztofowi Stanowskiemu i Kanałowi Zero
A co o kontrowersyjnym filmie Kanału Zero sądzi prof. Renata Mieńkowska-Norkiene (specjalistka w zakresie problematyki integracji europejskiej)? Wykładowczyni z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego podzieliła się swoją opinią w wywiadzie dla TOK FM.
– [Reportaż – przyp. red.] Udzielał możliwości wypowiadania się wielu osobom, które piały z zachwytu na temat Władimira Putina – stwierdziła. Poświęciła też na antenie uwagę okolicznościom, jakie towarzyszyły przygotowywaniu filmu. – Jeżeli ktoś jedzie i w sposób absolutnie niezakłócony robi taki reportaż, to pojawia się pytanie, czy to było robione bez wiedzy i zgody Rosji czy za zgodą. Gdzie władze rosyjskie podejrzewały albo miały wręcz pewność, że będzie to reportaż, który nie tylko Rosji nie zaszkodzi, ale wręcz pomoże, ponieważ wpisze się w propagandę kremlowską. Co, jak się później okazało, chyba dostrzegli niemal wszyscy, którzy go zobaczyli – wskazała ekspertka politologii i socjologii.
Ze słuchaczami radia podzieliła się też odczuciami, jakie towarzyszyły jej, gdy analizowała materiał. – Ja nie byłam w stanie go obejrzeć po prostu, z powodów estetyczno-etycznych. Ale uważam, że konsekwencje polityczne tej kwestii mogą być daleko idące, ponieważ Krzysztof Stanowski to jest wyjątkowy szkodnik – stwierdziła.