Ten problem w przedszkolach wraca co sezon. Konsekwencje są opłakane
Portal Strefa Edukacji zwraca na swoich łamach uwagę na problem chorych dzieci, które zamiast zostać w domu, przychodzą do przedszkoli. Konsekwencją takiej postawy jest następnie sytuacja, zgodnie z którą bardzo szybko dochodzi do kolejnych zakażeń w grupie. Całość przenosi się również na nauczycieli i rodziny dzieci. Tak ma wyglądać codzienność wielu placówek.
Chore dzieci zmorą przedszkoli. Ojciec oburzony postawą innych rodziców
– Córka z przedszkola wróciła niewyraźna, z mdłościami. Okazało się, że te same objawy miały w ubiegłym tygodniu inne dzieci, a mimo to chodziły do placówki – skomentował w rozmowie z serwisem ojciec pięciolatki. Rodzice zazwyczaj w takich sytuacjach tłumaczą się, że brakiem możliwości wzięcia wolnego w pracy lub znalezienia zastępczej opieki dla dziecka, czy „systemem, który nie pomaga”.
Do tego dochodzi też różnica w tym, jak „lekki katar” przechodzą dorośli, a jak dzieci. Dla tych drugich ma to oznaczać „duży dyskomfort, brak siły, a także trudność w funkcjonowaniu w grupie”. Często na wysyłaniu mniej lub bardziej chorych dzieci do przedszkola cierpią bardziej odpowiedzialni rodzice, którzy w takiej sytuacji ostatecznie i tak muszą ponosić konsekwencję postawy tych lekkomyślnych.
Chore dziecko w przedszkolu. Radca prawny rozwiewa wątpliwości
Radca prawny Krystian Tkocz na swojej stronie wyjaśniał z kolei, że „kwestia przyjmowania do placówki chorych dzieci powinna zostać rozstrzygnięta w statutach, regulaminach, ewentualnie umowach”. Co do zasady powinny być przyjmowane dzieci zdrowe, w związku z tym powinna istnieć możliwość odmowy przyjęcia chorego dziecka. Sprawa jest prostsza w przypadku placówek prywatnych, a bardziej złożona w tych publicznych.