Migracja napędza kampanię w Hiszpanii. Kluczowy test dla rządu Sancheza

Dodano:
Premier Hiszpanii Pedro Sanchez Źródło: Shutterstock / Oscar Fuentes
Hiszpania legalizuje status ok. 500 tys. migrantów. Skrajnie prawicowa partia Vox potraktowała nowe przepisy jako paliwo wyborcze i grając na strachu części obywateli, usiłuje w ten sposób wzmocnić swoją pozycję przed kluczowymi wyborami w Andaluzji

Rząd Pedro Sancheza postanowił pójść pod prąd panującym w Europie trendom i zdecydował się na liberalizację zasad prawa migracyjnego.

W połowie kwietnia hiszpańskie władze zatwierdziły przepisy, które pozwolą na uregulowanie statusu około 500 tysięcy imigrantów, którzy do tej pory przebywali nielegalnie na Półwyspie Iberyjskim. „Dzisiaj ponownie czuję dumę z bycia Hiszpanem” – podkreślał szef hiszpańskiego rządu.

Polityk tłumaczył, że „nowe regulacje mają na celu uznanie rzeczywistości, w której żyje blisko pół miliona osób, które już teraz są częścią codziennego życia Hiszpanów i pomagają zbudować bogaty, otwarty i różnorodny kraj”.

Hiszpańskie władze podkreślają, że stabilny napływ migrantów jest niezbędny ze względów demograficznych i gospodarczych. Według danych rządowych, w ostatnich sześciu latach obcokrajowcy odpowiadają za około 80 proc. wzrostu zatrudnienia w kraju. Ponadto, europosłanka Irene Montero wspominała o ochronie cudzoziemców przed przemocą i wykluczeniem.

Vox odpowiada kampanią strachu. Migracja w centrum walki o Andaluzję

Nie do wszystkich trafiają te tłumaczenia. Po przyjęciu dekretu ws. migrantów, skrajnie prawicowa partia Vox zaostrzyła retorykę. Szczególnie, że w Hiszpanii trwają właśnie wybory lokalne. W grudniu w Estremadurze, a także w lutym w Aragonii oraz w marcu w Kastylii i Leonie PSOE odnotowała gorsze rezultaty, ustępując miejsca Partido Popular oraz właśnie partii Santiago Abascala.

Aktualnie gra toczy się o władzę w Andaluzji, najludniejszej hiszpańskiej prowincji. Szef rządu regionalnego Juanma Moreno wyznaczył datę głosowania na 17 maja. Głosowanie budzi ogromne emocje w całej Hiszpanii, ponieważ będzie to ogromny test dla przywództwa Pedro Sancheza. Lokomotywą wyborczą socjalistów jest Maria Jesus Montero, wicepremierka i ministra finansów oraz jedna z najbliższych współpracowniczek premiera.

Vox próbuje wykorzystać temat migracji w kampanii wyborczej w Andaluzji, aby w ten sposób zyskać większe poparcie. W materiałach przygotowywanych przez skrajnie prawicowych polityków przewijają się hasła o „priorytecie narodowym” czy „Hiszpanii dla Hiszpanów”. Migranci są przedstawiani w sposób sugerujący, że mogą stanowić zagrożenie.

Hiszpania szykuje się do wyborów w Andaluzji. Skandaliczna akcja Vox

Na przystankach w Granadzie i Almerii pojawiły się plakaty z pytaniem: „Czy boisz się wracać sama do domu w nocy?”. Poniżej znajduje się odpowiedź: „Masowa imigracja ma konsekwencje. Wszystkie partie poza Vox chcą sprowadzać tysiące imigrantów. Wszystko zależy od ciebie. Głosuj na Vox”.

Pozostałe plakaty Vox, które pojawiły się w tych samych miastach oraz w internecie, dotyczą również innych obszarów życia społecznego: edukacji, pracy i ochrony zdrowia. Ich treść brzmi: „Nie masz miejsca w publicznym żłobku?”, „Coraz gorsze warunki pracy?” oraz „Wizyta u lekarza za sześć miesięcy?”. Każdemu z tych haseł towarzyszy ta sama odpowiedź: „Masowa imigracja ma konsekwencje”.

Akcja przeciwko migrantom w Hiszpanii. Jest wniosek do prokuratury

Plakaty wywołały falę oburzenia. Ministerstwo Równości skierowało zawiadomienie do prokuratury, wnioskując o podjęcie działań w sprawie możliwego przestępstwa podżegania do nienawiści. Jak wynika z pisma, do którego dotarł „El País”, chodzi o sytuację, w której publicznie, w sposób bezpośredni lub pośredni, promuje się lub podsyca nienawiść, wrogość i dyskryminację wobec grupy osób ze względu na ich pochodzenie narodowe, rasowe lub etniczne, w sposób otwarcie rasistowski i ksenofobiczny. Ministerstwo zapowiada również wystąpienie do władz Granady i Almerii z żądaniem usunięcia plakatów.

W ocenie resortu kierowanego przez Anę Redondo, cała kampania przygotowana przez Voxa ma skandaliczny wydźwięk. W piśmie do prokuratury podkreślono, że „szczególnie poważne jest to, że w trakcie kampanii wyborczej wykorzystuje się strach i poczucie zagrożenia jako narzędzie do zbiorowego wskazywania winnych wśród migrantów, co szkodzi demokratycznemu współżyciu i spójności społecznej”.

Resort uważa, że tego typu działania mogą wypełniać znamiona przestępstwa z artykułu 510.1.a hiszpańskiego kodeksu karnego. Przepis ten przewiduje karę od roku do czterech lat więzienia oraz grzywnę za publiczne podżeganie do nienawiści, wrogości, dyskryminacji lub przemocy wobec określonych grup m.in. ze względu na pochodzenie, rasę, religię, płeć, orientację seksualną czy niepełnosprawność.

W piśmie skierowanym do prokuratury dyrektorka ds. równego traktowania Beatriz Carrillo de los Reyes zaznacza, że taki przekaz „wyraźnie wykracza poza dopuszczalną debatę polityczną” i ma „otwarcie stygmatyzujący, rasistowski i potencjalnie dyskryminujący charakter”. W opinii polityczny w sposób, który nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością, kampania wiążę migrantów z zagrożeniem dla bezpieczeństwa i przestępczością, a także sugeruje ich związek z lękiem kobiet przed przemocą.

Beatriz Carrillo w swoim oświadczeniu mówi wprost: „Hiszpania nie jest krajem nienawiści” i podkreśla, że „demokracja nie może normalizować” tego typu narracji.

Zdaniem ministerstwa kampania Vox wpisuje się w szerszą linię polityczną partii, opartą na antyimigracyjnej retoryce, uproszczeniach i półprawdach, a także wizji powrotu do tradycyjnego modelu społeczeństwa, w którym kluczową rolę odgrywa rodzina oraz kobieta jako matka i główna opiekunka domu.

Resort zwraca też uwagę, że rozpowszechnianie tych treści w internecie tylko zwiększa ich zasięg i wpływ, co dodatkowo wzmacnia wrogość wobec migrantów. W piśmie do prokuratury wskazano również, że plakaty wywołały duże poruszenie społeczne. Wielu Hiszpanów wysyłało zgłoszenia do instytucji zajmujących się przypadkami dyskryminacji.

Na zakończenie Beatriz Carrillo przypomina, że „historia Europy już wielokrotnie pokazała, do czego prowadzi robienie z mniejszości i migrantów kozłów ofiarnych”. Jej zdaniem demokracja nie może przymykać oka na narracje, które niszczą współżycie społeczne, podsycają rasizm i zagrażają podstawowym prawom obywatelskim.

Źródło: El Pais
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...