„Krótka ławka” problemem Tuska? „To byłoby nie do końca uzasadnione”
W marcu 2026 r. pojawiły się spekulacje, że jeszcze przed wakacjami Donald Tusk planuje przeprowadzić rekonstrukcję rządu. Zgodnie z nieoficjalnymi doniesieniami, zmiany miały być dokonane na czele ministerstw kultury, zdrowia i edukacji. Do sprawy odniósł się wówczas premier. Donald Tusk poinformował, że nie przewiduje takiego scenariusza.
W połowie maja temat rekonstrukcji powrócił. Z ustaleń Interii wynika, że chociaż nie jest ona w 100 proc. przesądzona, może odbyć się jesienią, a najczarniejsze chmury mają wisieć nad głową Waldemara Żurka, ministra sprawiedliwości.
„Krótka ławka” problemem Tuska? Ekspertka o potencjalnej rekonstrukcji rządu
O to, czy przeprowadzenie rekonstrukcji rządu zadziałałoby na gabinet Tuska w sposób odświeżający, zapytaliśmy prof. Agnieszkę Kasińską-Metrykę. Jak zaznacza politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, w lipcu 2025 r. Donald Tusk dokonał korekt w rządzie i wydawało się wówczas, że zmiana na stanowisku ministra sprawiedliwości – Waldemar Żurek zastąpił Adama Bodnara – „może wnieść nowy oddech”.
– W tej chwili wydaje się, że rekonstrukcja nie do końca byłaby uzasadniona. Bo z jednej strony jest to po trosze przyznanie się do porażki, że personalia przy obsadzie ministerstw może niekoniecznie były najbardziej przemyślane, najbardziej optymalne. Z drugiej strony: proszę zauważyć, że też nie ma bardzo dużych zasobów kadrowych, bardzo długiej ławki, na której siedzą potencjalni kandydaci na lepszych ministrów czy wicepremierów – mówi ekspertka w podcaście „Rozmowa Wprost”.
Prof. Kasińska-Metryka zwraca też uwagę na „czynnik czasu” w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych. – Ta zmiana, tuż przed wyborami, bo jednak z perspektywy polityki jest to krótki czas do wyborów, też niekoniecznie byłaby przyjęta pozytywnie. Sądzę, że to, co już obserwujemy, czyli polityka jeszcze większej sprawczości premiera, jeżeli chodzi o wpływanie na działania ministrów, zarządzanie wręcz ręczne i niejako przymuszanie do intensyfikacji działań, raczej to jest ten kierunek, który premier wybrał niż zmiana w swoich szeregach – podsumowuje wątek nasza rozmówczyni.