W sieci wrze po aferze szpitalnej. „Widać mechanizm ochrony lidera”
Nie milkną echa afery wokół Szpitala Południowego w Warszawie. Najpierw opinię publiczną zelektryzowały informacje o wysokich zarobkach lekarza bez specjalizacji Dawida Kacprzyka. Chwilę później pojawiły się kolejne doniesienia dotyczące funkcjonowania w placówce tzw. saloniku VIP, w którym poza kolejnością mieli być przyjmowani politycy KO.
Szpital Południowy pod ostrzałem. Tak reagują internauci
Skala zainteresowania sprawą okazała się ogromna. Według analiz Instytutu Monitorowania Mediów temat w ciągu tygodnia wygenerował ponad miliard potencjalnych kontaktów z przekazem medialnym. Przeciętny internauta mógł natknąć się na informacje dotyczące afery nawet kilkadziesiąt razy.
Największe kontrowersje wywołał wątek tzw. saloniku VIP, który według krytyków miał symbolizować podział na zwykłych pacjentów i osoby posiadające polityczne wpływy. Internauci szeroko komentowali również doniesienia o wynoszeniu wyposażenia z pomieszczenia po ujawnieniu sprawy. Dla wielu komentujących stało się to symbolem prób ratowania wizerunku po wybuchu kryzysu.
Znaczną część internetowej debaty zdominowały także pytania o odpowiedzialność polityczną. W centrum uwagi znalazł się prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Pojawiły się zarzuty,że o problemach w placówce miał dowiedzieć się dużo wcześniej, niż wynikało to z jego publicznych wypowiedzi. Krytyka dotknęła również innych polityków Koalicji Obywatelskiej, których nazwiska pojawiały się w kontekście sprawy.
Sam Dawid Kacprzyk stał się z kolei jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci całej afery. W mediach społecznościowych jego nazwisko zaczęło funkcjonować jako symbol niejasnych mechanizmów i politycznych powiązań w publicznej ochronie zdrowia.
Afera w Szpitalu Południowym zaszkodzi Donaldowi Tuskowi?
Eksperci zwracają jednak uwagę, że obecnie negatywne emocje skupiają się przede wszystkim wokół osób bezpośrednio związanych ze sprawą. – Można mówić o klasycznym mechanizmie ochrony lidera partii, w którym odpowiedzialność na pierwszym etapie kryzysu skupia się na osobach znajdujących się bliżej samej sprawy – podkreślił Sebastian Bykowski, wiceprezes Instytutu Monitorowania Mediów.
– Nie oznacza to jednak, że Donald Tusk pozostanie całkowicie poza zasięgiem afery. Jeśli ta będzie się rozwijała i obejmie kolejne osoby lub ujawni systemowy charakter problemu, wówczas odpowiedzialność może stopniowo przesuwać się również na poziom kierownictwa partii – dodał ekspert.
Według analizy IMM w dyskusji dominowały oburzenie i gniew (szacunkowo 42 proc.), napędzane zestawieniem przywilejów polityków z codziennymi doświadczeniami pacjentów na SOR. Blisko co czwarty komentarz (25 proc.) miał charakter szyderczy i ironiczny – memy i sarkazm okazały się szczególnie skuteczne w podważaniu autorytetu osób zamieszanych w sprawę. Co siódmy wpis (15 proc.) wyrażał rozczarowanie i poczucie zdrady, głównie wśród osób, które liczyły na „inną politykę”.