Europosłowie PiS polecieli do USA z byłym prezesem TVP. Dawno nie pokazywał się publicznie
O tym, że były szef Telewizji Polskiej wizytuje w Stanach Zjednoczonych razem z europarlamentarzystami, poinformował pośrednio Arkadiusz Mularczyk. Opublikował bowiem fotografię, na której znajduje się Kurski, a także posłowie do PE – członkowie frakcji Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy.
„Delegacja ECR [European Conservatives and Reformists Group, inny skrót to EKR – przyp. red.] (...) odbywa szereg spotkań z przedstawicielami amerykańskiej administracji, (...) a także z ekspertami tutejszych think tanków, przedstawicielami świata biznesu i organizacji międzynarodowych. Rozmawiamy o bezpieczeństwie, współpracy transatlantyckiej i wyzwaniach geopolitycznych. To ważny czas budowania relacji i wzmacniania polskiego głosu w dialogu z naszym najważniejszym sojusznikiem” – wskazał były sekretarz stanu w ministerstwie spraw zagranicznych, polityk Prawa i Sprawiedliwości.
Ale dlaczego europosłowie właściwie zabrali ze sobą Kurskiego do USA? Powód jest prosty – pełni on funkcję doradcy EKR. Z tego tytułu pobierać ma niemałą pensję – około 50 tysięcy złotych (informował swego czasu dziennik „Super Express”). Biuro prasowe ECR zapewniało, że były prezes TVP ma bardzo dużo obowiązków – w swoim gabinecie przesiaduje niekiedy po godzinach pracy (opuszczać ma go nawet nocą).
Jacek Kurski doradza europosłom PiS. Jego wynagrodzenie może być wyższe niż 50 tys. zł
Czym konkretnie zajmuje się na co dzień? Przygotowuje rekomendacje, a także doradza Komisji Specjalnej do spraw Europejskiej Tarczy Demokracji, Podkomisji Praw Człowieka czy Delegacji ds. stosunków z USA.
W czasie bardzo dużo czasu poświęca publikacjom z obszaru polityki transatlantyckiej czy amerykańskiej.
Chodzą słuchy, że wypłata Kurskiego może być nawet wyższa – sięgać 70 tys. PLN (brutto). Pytanie, czy korzysta z dodatków (np. świadczenia na edukację dzieci czy mieszkaniowego).