Minister zdrowia straci funkcję? Wtedy może dojść do rekonstrukcji. Ekspertka o „nowym otwarciu”
Afera wokół Warszawskiego Szpitala Południowego na nowo wywołała dyskusję o systemie ochrony zdrowia i jego największych bolączkach. Pojawiły się spekulacje, że kaliber sprawy jest na tyle duży, że konsekwencje będą widoczne na najwyższych szczytach władzy, a jedną z osób, które mogą stracić stanowisko jest minister zdrowia. Donald Tusk zapowiedział, że jeżeli do 7 lipca nie otrzyma rekomendacji dotyczących ochrony zdrowia, dzień później podejmie „odpowiednie decyzje personalne”.
Wypowiedź premiera z zeszłego tygodnia podsyciła spekulacje, a on sam już po kilku dniach tonował własne słowa. – Moim zadaniem, jako premiera, nie jest szukanie kozłów ofiarnych. Ci, którzy odpowiadają za konkretne sytuacje w konkretnych szpitalach, jak wiecie, będą odpowiadać, niektórzy także przed wymiarem sprawiedliwości – mówił Tusk. – Natomiast przed minister i szefostwem NFZ stoi bardzo pilny obowiązek przygotowania rozwiązań, także systemowych, dotyczących i nieprawidłowości w systemie płac, wyceny świadczeń, organizacji prac szpitali – stwierdził premier, otwierając posiedzenie rządu.
Osierocone Ministerstwo Zdrowia? „Nie ma oczywistego następcy”
Scenariusz, w którym minister zdrowia zachowuje stanowisko, przewiduje także dr hab. Ewa Marciniak, politolog i dyrektor Centrum Badania Opinii Społecznej. – Zmiany personalne nie rozwiązują problemów systemowych czy wieloletnich zaniedbań. Każda ekipa rządząca stara się poprawić system opieki zdrowotnej i pod wpływem nastrojów społecznych dokłada kolejne pieniądze do Narodowego Funduszu Zdrowia. A tam wciąż jest ich za mało – mówi ekspertka w rozmowie z „Wprost”.
– Mówię o NFZ-cie nie bez przyczyny. Uważam, że afera wokół Warszawskiego Szpitala Południowego, w której jednym z wątków są kominy płacowe wśród niektórych lekarzy, to jest kwestia zarządcza, związana właśnie z działalnością NFZ. Dlatego też, jeżeli będą zmiany personalne, to myślę, że mogą dotyczyć kierownictwa Narodowego Funduszu Zdrowia – wskazała nasza rozmówczyni.
– Zakładam, że Jolanta Sobierańska-Grenda może utrzymać swoje stanowisko, chociażby z tego względu, że na jej miejsce nie ma oczywistego następcy. Jest też proste pytanie, kto miałby być nowym ministrem zdrowia. W przeszłości były już testowane różne warianty – od lekarzy, przez menadżerów, po ekonomistów. Żadne rozwiązanie nie było optymalne – podsumowuje wątek.