Belferka z Belwederu
Dar współczucia
Ewa Komorowska, autorka pomysłu pielgrzymki, żona żona wiceministra obrony Stanisława Komorowskiego, który zginął w katastrofie wspomina: "Odniosłam wrażenie, że z wdzięcznością przyjęła zaproszenie rodzin ofiar na tę pielgrzymkę i propozycję objęcia nad nią patronatu".
Anna Komorowska zajęła się organizacją pielgrzymki, angażując w to Kancelarię Prezydenta.– Miała tylko jedno życzenie – mówi Ewa Komorowska. – Aby jej w Smoleńsku nadmiernie nie eksponowano. Uważała, że jej zadaniem jest towarzyszenie nam swoją cichą obecnością. – Ma dar współczucia, może dlatego, że sama doświadczyła w życiu tragedii – uważa ojciec Maciej Zięba, ustępujący szef Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, a prywatnie wieloletni przyjaciel Komorowskich.
Ból i wsparcie
Chodzi o wypadek ich najmłodszego syna Piotra, który potrącony przez samochód doznał ciężkiego urazu głowy. Walka o jego życie trwała kilka tygodni. – Pamiętam, jak Anka cieszyła się, że może dziękować lekarzom za każdy postęp w leczeniu Piotrka. Nigdy nie zasklepiła się w swoim cierpieniu, przeciwnie, pozwoliła najbliższym, by ją wspierali. Sądzę, że ta umiejętność pozwoliła jej teraz nawiązać nić porozumienia z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej – mówi Joanna Onyszkiewicz, żona byłego ministra obrony Janusza Onyszkiewicza, a przede wszystkim dobra znajoma pierwszej damy.
– Podczas tej pielgrzymki dostała wiatru w żagle. Po raz pierwszy w jej oczach widziałem prawdziwe zaangażowanie. Wszystko, co do tej pory robiła jako pierwsza dama, jakieś przecinanie wstęgi, składanie hołdów, przyjmowała jako dopust boży – mówi jeden ze znajomych Anny Komorowskiej.
O sposobie, w jaki Anna Komorowska będzie sprawowała funkcję pierwszej damy, o piątce dzieci pary prezydenckiej i przeprowadzce do Belwederu czytaj w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost".