Chorwaci pójdą na referendum unijne, ale bez entuzjazmu
Chorwackie prawo nie wyznacza progu frekwencji koniecznego do uznania referendum za ważne. Aby kraj mógł wejść do UE, potrzeba tylko, by odpowiedź "tak" na pytanie: "Czy jest Pan/Pani za członkostwem Republiki Chorwacji w Unii Europejskiej?" zakreśliło ponad 50 proc. wyborców uczestniczących w głosowaniu. Najnowsze badanie agencji Promocija Plus wykazuje, że 55 proc. Chorwatów chce przystąpienia kraju do UE, 33 proc. jest przeciw, a 11 proc. jest niezdecydowanych. Oznaczałoby to, że wejście do Unii poprze ok. 60 proc. uczestników głosowania, a dokładny wynik zależy od frekwencji - tłumaczyła w rozmowie z PAP Visznja Samardżija, szefowa wydziału integracji europejskiej z Instytutu Stosunków Międzynarodowych (IMO) w Zagrzebiu.
- Oczekiwałam, że dzięki kampanii informacyjnej zdołamy to poparcie podnieść na wyższy poziom - przyznała. Według niej niewielu jest zdecydowanych eurosceptyków. - Jest mnóstwo ludzi, którzy nie zajmują twardego stanowiska. Mają dylematy, zastanawiają się, czy nie należy trochę poczekać, dać więcej czasu na informowanie - oceniła. - Zdrowy rozsądek podpowiada, by nie wskakiwać do statku, który tonie. Poczekajmy, zobaczmy, czy statek, zwany UE, utonie, czy utrzyma się na powierzchni - taką metaforą wyraził często przywoływane obawy prof. Branimir Lukszić ze Splitu.
W debatach podkreśla się również, że Chorwaci nie mają ochoty na przynależność do jakiejkolwiek grupy zaledwie po 20 latach niepodległości, zwłaszcza że obawiają się zdominowania swego niewielkiego, 4,5-milionowego kraju przez potężną wspólnotę.
pap, ps