Putin wygra wybory i... zacznie tracić poparcie? "Tak silny jak dotąd nie będzie"
Według prokremlowskiej Fundacji Opinii Publicznej (FOM) szef rządu może liczyć na 58,7 proc. głosów. Inny lojalny wobec Kremla ośrodek - Wszechrosyjskie Centrum Badania Opinii Publicznej (WCIOM) - przewiduje natomiast, że Putina poprze 58,6 proc. wyborców.
Zdaniem wszystkich trzech pracowni drugie miejsce w wyborach zajmie lider Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej (KPRF) Giennadij Ziuganow. Centrum Lewady wróży mu 15 proc. głosów, FOM - 16,2 proc., a WCIOM - 14,8 proc.
Według Centrum Lewady przywódca nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (LDPR) Władimir Żyrinowski otrzyma 8 proc. głosów, miliarder Michaił Prochorow - 6 proc., a szef socjalistycznej Sprawiedliwej Rosji Siergiej Mironow - 5 proc. Z kolei FOM prognozuje, że Żyrinowski zgromadzi 8,8 proc. głosów, Prochorow - 8,6 proc., Mironow zaś 6,1 proc. WCIOM daje szefowi LDPR 9,4 proc., Prochorowowi - 8,7 proc., a przywódcy Sprawiedliwej Rosji - 5 proc.
Choć Putin zdecydowanie wyprzedza rywali, to jednak jego notowania są wyraźnie niższe niż przed poprzednimi wyborami prezydenckimi. W lutym 2004 roku zamierzało na niego głosować 83 proc. wyborców. Z kolei w lutym 2008 roku jego protegowany Dmitrij Miedwiediew cieszył się poparciem 76 proc. obywateli Rosji.
Socjologowie przewidują, że nawet jeśli Putin wygra w pierwszej turze, będzie słabszym przywódcą niż dotąd. Przede wszystkim będzie mieć do czynienia ze wzrostem nastrojów antyrządowych. W ocenie Lwa Gudkowa, dyrektora Centrum Lewady, po wyborach notowania Putina znów zaczną spadać. - Najbardziej prawdopodobny scenariusz to falowanie - wzrost i spadek - nastrojów protestacyjnych w społeczeństwie, a także eskalacja napięcia społecznego jesienią - oświadczył Gudkow. Szef Centrum Lewady wyjaśnił, że Putin rozbudził wśród wyborców nadmierne oczekiwania, które szybko zamienią się w rozczarowanie - zwłaszcza po nieuchronnym wzroście "zamrożonych" na czas wyborów taryf za paliwa, energię i gaz, a także opłat komunalnych.
PAP, arb