Kosztunica: nie uznam wyników
Niedzielne głosowanie było trzecim z kolei, w którym nie osiągnięto wymaganej 50-procentowej frekwencji. Po anulowaniu poprzednich wyborów serbski parlament zniósł ten wymóg, ale tylko dla drugiej tury głosowania. W pierwszej rundzie próg ten został utrzymany.
O frekwencyjne fiasko Kosztunica oskarża swego odwiecznego rywala, premiera Serbii Zorana Djindjicia i jego rząd. Jego zdaniem członkowie serbskiego gabinetu "nie chcą umocnienia instytucji państwowych i wolą chaos".
Kosztunica i Djindjić, to dwie znaczące i zwalczające się postacie serbskiej sceny politycznej. Zjednoczyli się na krótko w 2000 roku, aby doprowadzić do upadku reżimu Slobodana Miloszevicia. Od tego momentu walka o władzę i wpływy pomiędzy obydwoma rywalami nasiliła się.
Kosztunica - w przeciwieństwie do Djindjicia, który ma opinię prozachodniego reformatora gospodarczego - opowiada się za łagodniejszymi zmianami w gospodarce.
Obóz Djindjicia twierdzi, że funkcję prezydenta na okres przejściowy, po zakończeniu w przyszłym miesiącu kadencji prezydenta Milana Milutinovicia, przejmie przewodnicząca parlamentu Natasza Miczić.
em, pap