Kosztunica: nie uznam wyników

Kosztunica: nie uznam wyników

Dodano:   /  Zmieniono: 
Prezydent Jugosławii nie chce uznać wyników niedzielnych wyborów, nieważnych z powodu małej frekwencji. Nieaktualne listy zawierają zawyżoną liczbę wyborców, argumentuje.
Prezydent Vojislav Kosztunica uważa, że przy sporządzaniu list popełniono nieprawidłowości, gdyż na listach było zarejestrowanych o 450 tysięcy wyborców za dużo, w tym ludzi, którzy bądź nie żyją, bądź wyemigrowali. Gdyby listy były uaktualnione, wymagana frekwencja wyborcza zostałaby osiągnięta.

Niedzielne głosowanie było trzecim z kolei, w którym nie  osiągnięto wymaganej 50-procentowej frekwencji. Po anulowaniu poprzednich wyborów serbski parlament zniósł ten wymóg, ale tylko dla drugiej tury głosowania. W pierwszej rundzie próg ten został utrzymany.

O frekwencyjne fiasko Kosztunica oskarża swego odwiecznego rywala, premiera Serbii Zorana Djindjicia i jego rząd. Jego zdaniem członkowie serbskiego gabinetu "nie chcą umocnienia instytucji państwowych i wolą chaos".

Kosztunica i Djindjić, to dwie znaczące i zwalczające się postacie serbskiej sceny politycznej. Zjednoczyli się na krótko w 2000 roku, aby doprowadzić do upadku reżimu Slobodana Miloszevicia. Od  tego momentu walka o władzę i wpływy pomiędzy obydwoma rywalami nasiliła się.

Kosztunica - w przeciwieństwie do Djindjicia, który ma opinię prozachodniego reformatora gospodarczego - opowiada się za łagodniejszymi zmianami w gospodarce.

Obóz Djindjicia twierdzi, że funkcję prezydenta na okres przejściowy, po zakończeniu w przyszłym miesiącu kadencji prezydenta Milana Milutinovicia, przejmie przewodnicząca parlamentu Natasza Miczić.

em, pap