33. górnicza ofiara

Dodano:
Dwaj górnicy z kopalni "Borynia" w Jastrzębiu Zdroju zostali uderzeni silnym strumieniem sprężonego powietrza z rozszczelnionego rurociągu. Jeden z nich nie żyje.
Zginął 28-letni ślusarz górniczy. Silny strumień sprężonego powietrza z rozszczelnionego rurociągu odrzucił mężczyznę, który całym ciałem uderzył o konstrukcję szybu ponosząc śmierć na miejscu. Inny 36-letni górnik z niegroźnymi dla życia potłuczeniami trafił do  szpitala. Dwaj inni pracownicy z czteroosobowej brygady wyszli z  wypadku bez szwanku.

"Brygada szybowa po zakończeniu pracy na innym poziomie kopalni przystąpiła do kontroli rurociągu sprężonego powietrza w szybie na  głębokości 327 m. Doszło tam do gwałtownego rozszczelnienia rurociągu. Pracująca w kopalni komisja wyjaśnia, co mogło być tego przyczyną" - powiedział Bronisław Lalurny, ze służby bhp kopalni.

Rurociąg znajduje się w 936-metrowym szybie wydobywczym o średnicy 7,2 m. Służy do zasilania urządzeń przyszybowych i maszyn wyciągowych; ma pół metra średnicy. Sprężone powietrze przepływa przez niego pod ciśnieniem ok. 5  atmosfer, czyli bardzo silnym strumieniem.

Według Bronisława Lalurnego, pracownicy brygady szybowej byli odpowiednio zabezpieczeni - mieli m.in. tzw. szelki bezpieczeństwa chroniące ich przed ewentualnym upadkiem w głąb szybu. Jego zdaniem, nic nie wskazuje na to, by w trakcie kontroli rurociągu doszło do złamania przepisów.

Dokładne przyczyny i okoliczności wypadku wyjaśnia Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku oraz Urząd Górniczy Badań Kontrolnych Urządzeń Elektromechanicznych.

Zmarły górnik to 33. w tym roku ofiara pracy w kopalniach węgla kamiennego. W całym ubiegłym roku w górnictwie węgla zginęło 24 górników.

Kopalnia "Borynia", gdzie doszło do wypadku, należy do  Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA, do której należy również kopalnia "Jas-Mos", gdzie w lutym doszło do najtragiczniejszego w tym roku górniczego wypadku. Wybuch pyłu węglowego zabił tam 10 górników.

Poprzedni śmiertelny wypadek w górnictwie miał miejsce kilka dni temu w kopalni "Rydułtowy". Na czterech elektryków górniczych najechały wówczas wagony podziemnej kolejki. Jeden pracownik zginął, a trzech odniosło poważne obrażenia. Przyczyną wypadku był niesprawny hamulec kołowrotu, na który nawinięta była lina napędzająca wagoniki. Ustalono też, że doszło do ewidentnego złamania przepisów.

em, pap

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...