Hofman o nowych stenogramach z Tu-154M: Wrzutka, skrajnie podłe

Dodano:
Adam Hofman (fot. Jacek Herok/NEWSPIX.PL --- Newspix.pl) Źródło: Newspix.pl
- To jest po raz kolejny próba powrotu w takiej narracji do tej pierwszej rosyjskiej wersji o naciskach na pilotów, pijanym generale Błasiku, to są rzeczy tak skrajnie podłe - mówił na antenie TVN24 były rzecznik PiS Adam Hofman komentując zapis rozmów z kokpitu Tu-154M ujawniony przez RMF FM.
RMF FM dotarło do najnowszej opinii biegłych, którzy odczytywali zapis rejestratora rozmów w kokpicie prezydenckiego Tu-154 M. Eksperci zdołali odczytać o 1/3 słów więcej niż przy poprzednim badaniu. Stenogram rzuca zupełnie inne światło na to, co działo się w kokpicie przed katastrofą.

Dowódca w kokpicie

Zgodnie ze stenogramem sporządzonym przez biegłych w kabinie pilotów, do samego końca, przebywała osoba opisana jako DSP, czyli Dowódca Sił Powietrznych. Miała ona pozostać w kokpicie mimo wezwań stewardessy do zajęcia miejsc. To tej osobie biegli przypisują słowa dotyczące prób lądowania: "Faktem jest, że my musimy to robić, do skutku". Po pierwszym komunikacie "TERRAIN AHEAD" miał oczekiwać od załogi "Po-my-słów", zachęcał też pilota "Zmieścisz się śmiało". Sugestie o konieczności lądowania miały paść również z ust dyrektora protokołu dyplomatycznego Mariusza Kazany.  

W ostatnich 20 minutach lotu magnetofon w kokpicie zarejestrował 7 prób uciszania innych osób. Na 2,5 minuty przed katastrofą pada "ku(...), przestańcie proszę".

Piwko na pokładzie

Biegli odczytali także rozmowę, która miała miejsce na 30 minut przed katastrofą. Jeden z członków załogi (raczej nie piloci) miał mówić o piciu piwa w czasie lotu. Rozmowa niezidentyfikowanych osób w kokpicie: -  Co to jest?  - Piwko, a ty nie pijesz?

Po dwóch minutach stewardessa pyta niezidentyfikowaną osobę: "Wypijesz?". W odpowiedzi pada przeciągłe "Taaak".

"Kolejna wrzutka"

- Dziś jesteśmy na kilka dni przed rocznicą katastrofy Smoleńskiej i jest kolejna wrzutka o odczytaniu na nowo stenogramów - mówił Hofman. - Jeśli mija 5 lat od tej tragedii, to zachodnim standardem w takich sprawach jest ustalenie, co było na tych rejestratorach w kilka dni, a nie 5 lat - dodał.

W ocenie byłego rzecznika Prawa i Sprawiedliwości jest to próba powrotu do narracji przedstawianej przez rosyjski MAK.
- To są rzeczy tak skrajnie podłe. Jeśli to jest kolejna wrzutka tylko po to, by rozbuchać emocje, to trudno to w ogóle określić - powiedział Hofman. Polityk dodał, że nie wie, kto to zrobił, ale wie komu ta sytuacja służy.

TVN24, RMF FM
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...