Hofman o nowych stenogramach z Tu-154M: Wrzutka, skrajnie podłe

Hofman o nowych stenogramach z Tu-154M: Wrzutka, skrajnie podłe

Dodano:   /  Zmieniono: 38
Adam Hofman (fot. Jacek Herok/NEWSPIX.PL --- Newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
- To jest po raz kolejny próba powrotu w takiej narracji do tej pierwszej rosyjskiej wersji o naciskach na pilotów, pijanym generale Błasiku, to są rzeczy tak skrajnie podłe - mówił na antenie TVN24 były rzecznik PiS Adam Hofman komentując zapis rozmów z kokpitu Tu-154M ujawniony przez RMF FM.
RMF FM dotarło do najnowszej opinii biegłych, którzy odczytywali zapis rejestratora rozmów w kokpicie prezydenckiego Tu-154 M. Eksperci zdołali odczytać o 1/3 słów więcej niż przy poprzednim badaniu. Stenogram rzuca zupełnie inne światło na to, co działo się w kokpicie przed katastrofą.

Dowódca w kokpicie

Zgodnie ze stenogramem sporządzonym przez biegłych w kabinie pilotów, do samego końca, przebywała osoba opisana jako DSP, czyli Dowódca Sił Powietrznych. Miała ona pozostać w kokpicie mimo wezwań stewardessy do zajęcia miejsc. To tej osobie biegli przypisują słowa dotyczące prób lądowania: "Faktem jest, że my musimy to robić, do skutku". Po pierwszym komunikacie "TERRAIN AHEAD" miał oczekiwać od załogi "Po-my-słów", zachęcał też pilota "Zmieścisz się śmiało". Sugestie o konieczności lądowania miały paść również z ust dyrektora protokołu dyplomatycznego Mariusza Kazany.  

W ostatnich 20 minutach lotu magnetofon w kokpicie zarejestrował 7 prób uciszania innych osób. Na 2,5 minuty przed katastrofą pada "ku(...), przestańcie proszę".

Piwko na pokładzie

Biegli odczytali także rozmowę, która miała miejsce na 30 minut przed katastrofą. Jeden z członków załogi (raczej nie piloci) miał mówić o piciu piwa w czasie lotu. Rozmowa niezidentyfikowanych osób w kokpicie: -  Co to jest?  - Piwko, a ty nie pijesz?

Po dwóch minutach stewardessa pyta niezidentyfikowaną osobę: "Wypijesz?". W odpowiedzi pada przeciągłe "Taaak".

"Kolejna wrzutka"

- Dziś jesteśmy na kilka dni przed rocznicą katastrofy Smoleńskiej i jest kolejna wrzutka o odczytaniu na nowo stenogramów - mówił Hofman. - Jeśli mija 5 lat od tej tragedii, to zachodnim standardem w takich sprawach jest ustalenie, co było na tych rejestratorach w kilka dni, a nie 5 lat - dodał.

W ocenie byłego rzecznika Prawa i Sprawiedliwości jest to próba powrotu do narracji przedstawianej przez rosyjski MAK.
- To są rzeczy tak skrajnie podłe. Jeśli to jest kolejna wrzutka tylko po to, by rozbuchać emocje, to trudno to w ogóle określić - powiedział Hofman. Polityk dodał, że nie wie, kto to zrobił, ale wie komu ta sytuacja służy.

TVN24, RMF FM
+
 38

Czytaj także