Europa nie zagraża NATO
Zdaniem unijnych dyplomatów, pojednawcze wypowiedzi przywódców czołowych państw UE na zakończonym w piątek szczycie w Brukseli świadczą, że nie życzą sobie oni dalszych starć z amerykańskim sojusznikiem w tej sprawie.
Niewątpliwie odpowiednie wrażenie zrobiło na nich ostrzeżenie Waszyngtonu, bardzo ostro - jak na język dyplomatyczny - sformułowane przez Burnsa na cotygodniowym posiedzeniu Rady NATO w ostatnią środę.
Miał on oświadczyć, że plany części unijnych sojuszników inicjowane przez Francję, Belgię i Niemcy stanowią w tej chwili "najpoważniejsze zagrożenie dla przyszłości NATO".
Zdaniem źródeł NATO, słowa Burnsa były ostrzeżeniem nie tyle wobec trzech wspomnianych krajów, co przede wszystkim wobec najbliższych sojuszników Ameryki w Europie, zwłaszcza Wielkiej Brytanii, ale także krajów przystępujących do Unii.
Zwłaszcza Pentagon uważa pomysł zaproponowanej w projekcie konstytucji UE "ustrukturyzowanej współpracy obronnej" i wzajemnych gwarancji bezpieczeństwa za niebezpieczne dublowanie zdolności NATO i wyzwanie dla wiodącej roli USA w tym zakresie.
Waszyngton poczuł się szczególnie zaniepokojony doniesieniami, że premier Wielkiej Brytanii Tony Blair zbliżył się do stanowiska prezydenta Francji Jacques'a Chiraca i kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera w tej sprawie w czasie wrześniowego szczytu trzech przywódców w Berlinie.
Stąd uspokajające słowa Blaira na zakończenie piątkowego szczytu w Brukseli: "Nigdy nie wystawię NATO na niebezpieczeństwo i sądzę, że nie można mnie oskarżyć w minionym roku o nic innego niż bycie niezawodnym sojusznikiem i przyjacielem USA".
sg, pap