Czego nie rozumie Kreml

Dodano:
Moskiewskie władze, mimo istniejącej formalnie od 13 lat demokracji, nie są w stanie zrozumieć, że sądownictwo i prasa mogą być niezależne od polityków. I teraz proponują "demokrację sterowaną" Zachodowi.
Oświadczenie rosyjskiego ministra spraw zagranicznych, gdyby nie tragiczny kontekst całej sytuacji, powinno być wręcz powodem jego dymisji! Obnażyło bowiem, że na tym stanowisku zasiada osoba co najmniej niekompetentna. Szef moskiewskiej dyplomacji nie rozumie, że decyzje o przyznaniu azylu czeczeńskim notablom wydały niezależne sądy, w których zasiadali prawnicy kierujący się literą prawa a nie politycy pod presją doraźnej koniunktury. Minister także zapomniał, że podstawą do udzielenia azylu Achmedowi Zakajewowi były m.in. wręcz karygodne braki i sprzeczności w dokumentacji dostarczonej przez rosyjską prokuraturę.

Moskwa także nie rozumie, że media mogą być niezależne. I znów rażąca niekompetencja - media z założenia nie są w stanie ingerować w wewnętrzne sprawy innych państw, to należy ewentualnie do polityków. I choć w Moskwie to politycy dymisjonują redaktorów w prasie i telewizji - na całym demokratycznym świecie jest jednak odwrotnie.

Natomiast zachodni politycy mogą, a nawet powinni żądać od Moskwy wyjaśnień. Przecież to właśnie Kreml powtarza, że osetyjska tragedia to część światowej wojny terrorystów przeciwko cywilizacji. Dlaczego w takim razie Kreml przez cały czas w żywe oczy kłamał m.in. swoim antyterrorystycznym koalicjantom na temat tego co się działo w Biesłanie? Tego już z kolei nie rozumie Zachód. Jeżeli mamy razem walczyć z terroryzmem, musimy znać całą prawdę i to nie "według oficjalnych danych". Bo kłamstwo, jak pokazuje doświadczenie Rosji, tylko podsyca ślepą przemoc.

Sergiej Greczuszkin

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...