Wybory były okazją do refleksji. Szczególnie w zadumę popadli Rosjanie i Niemcy. Oni Polskę dobrze znają. Światłe umysły, Autorytety, wybitni dziennikarze, pisarze poeci i wszyscy luminarze słowa stanęli w zadumie. Wkrótce pojawiły się prognozy. Słońca internacjonalistycznego pokoju tu nie będzie. Jest źle. Nad Polską zawisły ciemne chmury prawicy.
Wedle Nikołaja Bucharina z Rosyjskiej Akademii Nauk jestem chory. To nie zwykły katarek, sprawa jest poważniejsza. Głosowałem na prawicę, więc teraz - tak jak i oni - jestem "patologicznie nieżyczliwy wobec Rosji". Sam czuję, że coś jest nie tak. Sama myśl o Rosji powoduje u mnie konwulsje. Kiedy słyszę język rosyjski dostaję gorączkę i wysypkę. W ogóle przestałem być zdolny do kompromisów. A przecież Rosjanie wyciągają rękę.
Z drugiej strony, jakoś mdli mnie kiedy myślę o Żydach. Myślałem, że samo przejdzie, ale nie. Ledwie to zauważyłem, a tu z pomocą przybiegł "Tageszeitung". Polska prawica jest "populistyczna i antysemicka". Główny antysemita to Jarosław Kaczyński, ksywka "zjadliwy". Pewnie przeszło na mnie, kiedy go oglądałem w telewizji. Obiecuję, że już nie będę. Zasłonię oczy. Muszę jednak uważać. "Frankfurter Allgemeine Zeitung" diagnozuje przyszły "wstręt wobec homoseksualistów". Tu już chyba trzeba doktora.
Żałuję swego wyboru. Ta demokracja to zaraza. Kiedyś było lepiej. Z Moskwy przysyłano władze zdrowe, sprawdzone i odkażone z wypaczeń. Im obce były prawicowe myśli. Było lżej. W razie deszczu zawsze można się było schować w kremlowskim korytarzu. Teraz przyjdzie utopić się w bałtyckiej rurze.