Prawo do bycia głupim

Dodano:
Silvio ma gaz, bo ma w Moskwie przyjaciela. Sprawa prosta i klarowna. Tyle, że w polityce, zwłaszcza międzynarodowej, przyjaciel, to ktoś, kto częściej ci szkodzi, w dodatku całkiem bezinteresownie.
Jeszcze niedawno bratem i przyjacielem Rosji nazywano Ukrainę. Ale ta przyjaźń to nie tylko kawior, bliny i zimna wódka. Przyjaźnie wymagają wyrzeczeń. Ukraińcy mieli wyrzec się demokracji, wybierając sobie namaszczonego przez Moskwę prezydenta. Zrobili inaczej. No i w Sylwestra pili szampana, ale już bez gazu.

Albo więc Berlusconi nie ma pojęcia jak działa rosyjska administracja, albo uważa, że reszta Europy jest na tyle głupia, że będzie wierzyć w jego teatralne bzdury. Sprawę można byłoby w tej sytuacji zostawić pod ocenę historii. Tyle, że Berlusconi bezczelnie obraża Ukraińców. Ten kraj, bardzo zależny od dostaw gazu, został postawiony w dramatycznej sytuacji. Otrzymał karę od sąsiadującego z nim imperium za to, że odważył się mieć swoje zdanie. Jeśli Berlusconi tego nie widzi, to znaczy, że jest ślepy.

Problem z włoskim premierem jest też trochę innej natury. Berlusconiemu chodzi w tym momencie - a jest środek kampanii wyborczej - aby być wszędzie. Nieważne z jakim skutkiem i w jakim celu. Ważne, by coś powiedzieć, co później będzie powtarzane. To właśnie po to całuje się z wnuczką Mussolliniego, nazywa się Jezusem polityki i porównuje do Napoleona. To jego własny teatr. Berlusconi uważa, że w ten sposób będzie zwyciężał. Być może i ma rację. Dla wielu polityka stała się tak nudna i irytująca, że wybierają pierwszego lepszego pajaca. Ale istotą jest to, że wybierają. Ukraińcy do niedawna nie mieli prawa nawet do tego.

Grzegorz Sadowski

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...