Albo więc Berlusconi nie ma pojęcia jak działa rosyjska administracja, albo uważa, że reszta Europy jest na tyle głupia, że będzie wierzyć w jego teatralne bzdury. Sprawę można byłoby w tej sytuacji zostawić pod ocenę historii. Tyle, że Berlusconi bezczelnie obraża Ukraińców. Ten kraj, bardzo zależny od dostaw gazu, został postawiony w dramatycznej sytuacji. Otrzymał karę od sąsiadującego z nim imperium za to, że odważył się mieć swoje zdanie. Jeśli Berlusconi tego nie widzi, to znaczy, że jest ślepy.
Problem z włoskim premierem jest też trochę innej natury. Berlusconiemu chodzi w tym momencie - a jest środek kampanii wyborczej - aby być wszędzie. Nieważne z jakim skutkiem i w jakim celu. Ważne, by coś powiedzieć, co później będzie powtarzane. To właśnie po to całuje się z wnuczką Mussolliniego, nazywa się Jezusem polityki i porównuje do Napoleona. To jego własny teatr. Berlusconi uważa, że w ten sposób będzie zwyciężał. Być może i ma rację. Dla wielu polityka stała się tak nudna i irytująca, że wybierają pierwszego lepszego pajaca. Ale istotą jest to, że wybierają. Ukraińcy do niedawna nie mieli prawa nawet do tego.
Grzegorz Sadowski