To między innymi związki zawodowe wybierały obecnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Nic dziwnego, że teraz chcą oni za wszelką cenę uniknąć rozpatrywania konstytucjonalności związkowych przywilejów.
Ustawa o emeryturach górniczych jest niezgodna z konstytucją ponieważ grozi naruszeniem równowagi budżetowej. Nie ma tutaj znaczenia, czy wyliczenia rządu Belki mówiące o 70 mld zł były poprawne, ponieważ trybunał Konstytucyjny uznawał już za niezgodne z konstytucją ustawy, które obciążały budżet wielokrotnie mniejszymi kwotami. Sędziowie trybunału mają jednak ciężki orzech do zgryzienia, ponieważ w większości zostali mianowani na swoje stanowiska głosami posłów SLD i AWS, pochodzącymi w znacznej części ze związków zawodowych. Zrobią więc wiele, by nie musieć rozpatrywać skargi na przywileje związkowców. Stąd wybieg o rzekomym braku prawa do skargi ze strony pracodawców.
Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie uciekał się do proceduralnych sztuczek, aby uniknąć wydawania wyroków niezgodnych z politycznymi poglądami sędziów. Warto tu wspomnieć chociażby o wniosku o stwierdzenie niezgodności reformy rolnej z 1944 r. z konstytucją. Obowiązująca wówczas Konstytucja Marcowa nie zezwalała na wywłaszczenie bez odszkodowania. Reforma była więc w oczywisty sposób niezgodna z ustawą zasadniczą i powinna zostać uchylona, a majątki zwrócone ich prawowitym właścicielom. Tymczasem sędziowie trybunału oświadczyli, że skoro ustawa o reformie rolnej została wykonana to znaczy, że już nie obowiązuje i nie podlega ocenie.
I dopóki sędziów trybunału będą wybierać politycy, dopóty podobne sytuacje będą się powtarzały.