Nowy prezydent Bułgarii: jesteśmy biedni, musimy to zmienić

Nowy prezydent Bułgarii: jesteśmy biedni, musimy to zmienić

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rosen Plewnelijew (fot. EPA/VASSIL DONEV/PAP)
Wyciągnięcie Bułgarii z dna klasyfikacji pod względem dochodów w UE i opracowanie pragmatycznego programu rozwoju do 2020 roku - to główne cele nowego prezydenta Rosena Plewnelijewa, na których skupił się on w przemówieniu wygłoszonym w parlamencie. Plewnelijew i wiceprezydent Marganita Popowa, wybrani w październiku 2011 roku większością 52,58 proc. głosów, złożyli przysięgę w parlamencie. Oficjalne nowy prezydent obejmie urząd w 22 stycznia.
- Bułgaria jest najbiedniejszym krajem w Unii Europejskiej, wiele osób żyje w ubóstwie. Kraj znajduje się na  samym dole licznych unijnych klasyfikacji. To należy zmienić. Dla mnie silna, prosperująca Bułgaria jest sprawą życia, w imię której należy zrezygnować z politycznych podziałów -  stwierdził. Plewnelijew podkreślił, że chce być pragmatycznym prezydentem i chce by jego urząd stał się ośrodkiem dyskusji nad priorytetowymi celami państwa w okresie do 2020 roku i sposobami ich osiągnięcia.

Wiele elementów w przemówieniu było podyktowanych doświadczeniami Plewnelijewa ze świata biznesu, skąd niespełna trzy lata temu przeszedł do polityki -  walka z korupcją i nadrzędność prawa, efektywna administracja, efektywność energetyczna i produkcyjna. - Jeżeli będziemy nieefektywni, pozostaniemy ubodzy - podkreślił. - Fakt, że Bułgaria ma jeden z najniższych w UE długów zagranicznych - 16 proc. PKB - i 2-procentowy deficyt budżetowy nie wystarczy. Kraj potrzebuje nie tylko wizji, lecz i  konkretnego programu osiągnięcia trwałego rozwoju - zaznaczył Plewnelijew, dodając, że właśnie w opracowaniu takiego programu widzi swój nadrzędny cel. - W 2020 roku poziom dochodów Bułgarów, wynoszący obecnie 43 proc. przeciętnych unijnych, powinien podnieść się do 60 proc., wydajność pracy - z 42 do 60 proc., energochłonność produkcji, obecnie pięciokrotnie wyższa niż w UE, ma zmniejszyć się ponad dwukrotnie -  wyliczał swoje cele prezydent.

Plewnelijew kilkakrotnie podziękował trzem swoim poprzednikom na stanowisku prezydenta Żeliu Żelewowi, Petyrowi Stojanowowi i Georgi Pyrwanowowi, podkreślając konieczność kontynuacji polityki zagranicznej kraju. - W niej ważne jest hasło "Więcej Europy". Dążymy jednak do silnej, demokratycznej Europy, w której solidarność jest nie tylko zasadą, lecz i  codzienną praktyką - podkreślił.

Bułgaria jest republiką parlamentarną i uprawnienia prezydenta nie są zbyt szerokie, choć ma on swoich przedstawicieli w kluczowych instytucjach państwa, m.in. w Trybunale Konstytucyjnym, Radzie Mediów Elektronicznych, zarządzie banku centralnego, Komisji obrony przeciw dyskryminacji. Prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych i nadzoruje wywiad zewnętrzny. 47-letni Plewnelijew, inżynier z wykształcenia, do lipca 2009 roku, kiedy wszedł do centroprawicowego gabinetu premiera Bojko Borysowa, był prosperującym biznesmenem, ściśle współpracującym z niemieckim koncernem budowlanym Lindner. Jego spółki realizowały dwie z największych inwestycji zagranicznych w Sofii: Biznes Park Sofia oraz zamknięty kompleks mieszkalny Residential Park. Jest on jednym z  najbogatszych bułgarskich polityków.

PAP, arb

Czytaj także

 0