Rząd negocjuje z lekarzami zmiany w receptach

Rząd negocjuje z lekarzami zmiany w receptach

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz i prezes NFZ Agnieszka Pachciarz, fot. PAP/Paweł Supernak
Prezes NFZ Agnieszka Pachciarz rozmawia z Naczelną Radą Lekarską i Naczelną Radą Aptekarską o proponowanych zmianach w zarządzeniu w sprawie wzoru umów na wystawianie leków refundowanych. Lekarze chcą zmiany dotychczasowego wzoru umów, jeśli to nie nastąpi, zapowiadają protest od 1 lipca.
Spotkanie z przedstawicielami NRL i NRA rozpoczęło się w piątek w południe w siedzibie NFZ w Warszawie. Na 14.30, po jego zakończeniu, zapowiedziano spotkanie Pachciarz z dziennikarzami.

Lekarze nie zgadzają się z treścią obecnych umów i zamierzają protestować. Chodzi o zapis dot. kar za niewłaściwe wypisywanie recept, które wprowadzono do umów podpisywanych z NFZ przez lekarzy, zarówno prowadzących prywatne praktyki, jak świadczeniodawców. Zapis ten, po "proteście pieczątkowym", został wykreślony w styczniu przez Sejm z ustawy refundacyjnej.

Poprzedni prezes NFZ Jacek Paszkiewicz wprowadził go jednak do wzorów umów. Wtedy Naczelna Rada Lekarska wezwała, by od 1 lipca lekarze wypisywali tylko pełnopłatne recepty na leki refundowane. Według Ministerstwa Zdrowia w gabinetach prywatnych rocznie wypisywanych jest jedynie 5 proc. recept.

Udział w proteście zapowiedziały największe organizacje lekarskie: Federacja Porozumienie Zielonogórskie, Ogólnopolski Związek Zawodowego Lekarzy, Stowarzyszenie Lekarzy Praktyków oraz Polska Federacja Pracodawców Ochrony Zdrowia. Medycy domagają się usunięcia z umów zapisów mówiących o karach. Chcą takiej zmiany także w umowach, które z NFZ podpisują świadczeniodawcy.

Pachciarz: nikt nie może zwolnić z odpowiedzialności osób, które wydają środki publiczne

Nowo powołana prezes Pachciarz zapowiedziała 27 czerwca, że wzór umowy z NFZ będzie zmieniony. - Przygotowujemy dla lekarzy nową propozycję umowy uprawniającej do wypisywania recept na leki refundowane, w zakresie takim, aby odpowiedzialność medyków była jasna i czytelna - powiedziała. Zaznaczyła jednak, że nikt nie może zwolnić z odpowiedzialności osób, które wydają środki publiczne.

Premier Donald Tusk poinformował 28 czerwca, że zobowiązał ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza i Pachciarz do przygotowania - na wypadek protestu lekarzy - „działań zastępczych”, które umożliwią pacjentom zakup leków refundowanych. - Wszystkie strony muszą zdać test dobrej woli w najbliższych dniach. Mam nadzieję, że uda się uniknąć kłopotów dla pacjentów, bo to jest dla nas najważniejsze - mówił szef rządu.

Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Kozłowska apeluje, by lekarze odstąpili od zapowiadanej formy protestu. Jak powiedziała, jeśli pacjenci mimo powiadomienia dyrektorów szpitali czy przychodni nadal będą mieli kłopoty z otrzymaniem recept na leki refundowane, powinni zwrócić się do jej biura.

Przypomniała, że obowiązek wypisywania recept na leki refundowane jest zawarty w kontrakcie, który lecznice podpisują z NFZ. Dodała, że Fundusz może nałożyć karę na świadczeniodawców, którzy się z niego nie wywiązują - do wysokości 2 proc. wartości kontraktu. Kozłowska podkreśliła, że także ona może wszczynać postępowania wyjaśniające w przypadku stwierdzenia naruszenia zbiorowych praw pacjenta. Gdy świadczeniodawca nie odstąpi od tego naruszenia, może zostać nałożona na niego kara w wysokości do 500 tys. zł.

"Prezes udaje, że nie rozumie"

Szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel poinformował w komunikacie, że niezaproszenie na spotkanie przedstawicieli innych organizacji 29 czerwca, które oprócz NRL organizują protest może oznaczać, że prezes "udaje, że nie rozumie, iż problem dotyczy nie tylko gabinetów prywatnych, ale także świadczeniodawców, którzy mają podpisane umowy z NFZ". "Pani prezes NFZ przypominamy, że organizatorami protestu są - obok NRL - organizacje lekarskie skupione w POL" - napisał Bukiel.

W ocenie OZZL prezes NFZ może sam zmienić treść umowy ze świadczeniodawcami, a "jeżeli tego nie zrobi, nie ustalą przyczyny, dla których ogłoszono protest 1 lipca".

Z ankiety internetowej przeprowadzonej na portalu "Medycyna Praktyczna" wśród lekarzy wynika, że udział w proteście od 1 lipca deklaruje 91 proc. lekarzy z gabinetów nieposiadających umowy z NFZ oraz prawie połowa z placówek posiadających kontrakt. W badaniu wzięło udział prawie 1000 osób - poinformował portal. Zdaniem redakcji portalu najlepszym tymczasowym rozwiązaniem byłaby abolicja w zakresie zwrotu nienależnej refundacji i kar umownych do czasu kompleksowego uporządkowania zasad refundacji.

O szybkie zawarcie porozumienia dotyczącego recept refundowanych zaapelowali do administracji publicznej oraz środowisk lekarskich Pracodawcy RP. "Zwracamy się do wszystkich środowisk o kompromis i ustalenie wspólnego wzoru umowy uprawniającej do wystawiania recept na leki refundowane przez lekarzy zawierających indywidualne umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia" - napisał w oświadczeniu prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

Pracodawcy apelują o spotkanie wszystkich stron przy okrągłym stole i uzgodnienie wspólnego stanowiska. Malinowski jest gotowy do podjęcia się roli negocjatora w rozmowach.

sjk, PAP

Czytaj także

 0

Czytaj także