Rumuńska ulica mówi ?nie? cięciom budżetowym

Rumuńska ulica mówi ?nie? cięciom budżetowym

Rumuński program oszczędności nie przebiega bez protestów. Rumuni wyszli na ulice, domagając się wcześniejszych wyborów.
Bijatyki z policją, użycie gazu pieprzowego, co najmniej dziewięciu rannych ? tak wygląda podsumowanie trzech dni protestów w Rumunii. Ich powodem  stała się dymisja Raeda Arafata, wiceministra zdrowia w rumuńskim rządzie. Arafat bowiem nie zgodził się na planowane zwolnienia w służbie zdrowia. Jest to kolejny krok w programie cięć budżetowych, który realizuje ten kraj. To właśnie z ich powodu na ulice Bukaresztu wyszły tysiące ludzi. Protestujący domagają się wcześniejszych wyborów i dymisji prezydenta kraju Traiana Basescu, który na jednym z plakatów porównywany jest do Nicolae Ceauşescu.

Protesty przeciwko niskiemu standardowi życia odbyły się również w innych miastach kraju. W Bukareszcie protestujący rzucali w policjantów kamieniami, ci z kolei odpowiedzieli gazem pieprzowym. Ok. 30 osób zostało zatrzymanych.
 0

Czytaj także