"Przetarg na Unipetrol był fikcją"

"Przetarg na Unipetrol był fikcją"

Rząd czeski zadecydował, kto zostanie zwycięzcą procesu prywatyzacji petrochemicznego holdingu Unipetrol na długo przed rozpisaniem przetargu - powiedział biznesmen Tomas Pitr przed parlamentarną komisją śledczą.
Pitr powiedział, że poważni konkurenci wobec polskiego koncernu PKN Orlen, który ostatecznie otrzymał prawo zakupu Unipetrolu, zostali w odpowiednim czasie usunięci z przetargu i do finałowego etapu przetargu wraz z PKN Orlen przeszły tylko te firmy, którym właściwie nie zależało na Unipetrolu - zrelacjonowała wtorkowe zeznania Pitra czeska agencja CTK.

Zeznający również przed komisją czeski minister przemysłu i  handlu Milan Urban (socjaldemokrata z partii CSSD) zajął odmienne stanowisko i powiedział, że prywatyzacja przeprowadzona była w  sposób właściwy.

Jak podaje dalej CTK, szef komisji śledczej Pavel Hojda, reprezentujący komunistyczną partię KSCM, powiedział we wtorek wieczorem w telewizji publicznej CT, że komisja nie wykryła niczego, co by wskazywało na działania rządu mające zapewnić firmie PKN Orlen przewagę. Hojda dodał jednakże, że nadal występują wątpliwości co do przyczyn wyeliminowania trzech innych firm z przetargu.

W ostatecznym wyniku PKN Orlen uzyskał w 2004 roku 63 procent akcji Unipetrolu za sumę 13,05 milarda czeskich koron (1 dol. USA = 23,86 koron).

"W chwili, gdy (biznesmen Andrej) Babis porozumiał się z PKN co  do współpracy, oferenci byli w 80 procentach pewni, że PKN jest faworytem" - powiedział Pitr, w relacji CTK.

Babis, szef firmy Agrofert miał zapewnić PKN Orlenowi zwycięstwo dzięki swym kontaktom z byłym premierem Czech Stanislavem Grossem (CSSD) - powiedział Pitr.

W zamian za to miał on otrzymać od PKN Orlen część sprywatyzowanego Unipetrolu, przy zniżce w wysokości kilku miliardów koron.

Firma Seta, będąca czeskim partnerem PKN Orlen, również próbowała uczestniczyć w 2004 roku w prywatyzacji. Pitr reprezentuje firmę Cesky Olej, która jest właścicielem firm Setuza i Seta.

Pitr został skazany w listopadzie ubiegłego roku na 8,5 roku więzienia za przestępstwa podatkowe popełnione przed 11 laty.

Inni uczestnicy przetargu o Unipetrol to węgierskie przesiębiorstwo naftowe i gazowe MOL, brytyjsko - holenderska grupa Royal Dutch/Shell, słowacka firma Penta, kazachska firma naftowa KazMunaiGaz oraz niemiecka filia rosyjskiej firmy naftowej Tatneft. Dwaj z nich - MOL oraz Royal Dutch/Shell - znalazły się na "krótkiej liście" wraz z PKN Orlen. Obie te firmy wycofały w  końcu swoje oferty.

Pitr ocenił, że ani MOL ani Royal Dutch/Shell nie mogły stanowić prawdziwej konkurencji dla PKN Orlen. Powiedział, iż było wiadomo, że MOL uczestniczy w przetargu tylko po to, by "osłonić" PKN Orlen.

"Wyglądało to tak, że PKN wyrażał zainteresowanie rumuńskim przedsiębiorstwem państwowym, które było prywatyzowane w tym samym czasie co Unipetrol, a MOL równocześnie osłaniał PKN przy prywatyzacji Unipetrolu" - powiedział Pitr, w relacji CTK.

"Nie wiem, czy rząd o tym wiedział, ale  były to informacje, które swobodnie krążyły na rynku wśród uczestników przetargu o  Unipetrol" - powiedział Pitr.

Royal Dutch/Shell był zainteresowany tylko częścią Unipetrolu. Firma ta starała się współpracować w ramach tej prywatyzacji z  kazachskim KazMuneiGazem - powiedział Pitr. To zaś z góry ją dyskwalifikowało, bowiem rząd miał argument, że Unipetrol musi pozostać w rękach firm "zachodnich" - ocenił.

Rząd czeski za zamkniętymi drzwiami zadecydował o wykluczeniu trzech z sześciu oferentów. Urban, a przed nim minister finansów Bohuslav Sobotka, ocenili, że ze względów bezpieczeństwa rząd preferował firmy mające siedziby w krajach należących do UE i NATO.

"Stworzenie krótkiej listy było przedmiotem intensywnej dyskusji, a rząd powziął decyzję uwzględniając strategiczne interesy bezpieczeństwa" - powiedział Urban na dzisiejszym posiedzeniu komisji. Zaznaczył, że nie pamięta, kto zaproponował wyeliminowanie trzech spółek i kto w ogóle brał udział w debacie.

Urban nie dał nawet komisji jasnej odpowiedzi na pytanie, jak sam wówczas głosował. "Uważam, ze decyzja była słuszna" odpowiedział, podkreślając że decydując o losach przemysłu naftowego rząd musi mieć świadomość strategicznych interesów kraju.

Martin Riman, który w komisji reprezentuje opozycyjną Obywatelską Partię Demokratyczną (ODS) uznał, że są to  wyjaśnienia "kulejące na obie nogi".

Gdyby rząd traktował poważnie strategiczne interesy kraju, to  postawiłby warunek, że zwycięzca prywatyzacji nie może dalej sprzedać Unipetrolu.

"PKN Orlen może dzisiaj odsprzedać Unipetrol komuś innemu i firma ta może w najróżniejszy sposób znaleźć się poza Unią Europejską i  poza krajami należącymi do NATO" - powiedział Riman dziennikarzom.

Hojda z kolei powiedział w telewizji publicznej CT, że komisja nie posiada informacji, by w czasie, gdy zapadała decyzja w  sprawie wyeliminowania trzech oferentów czeskie cywilne służby kontrwywiadu bądź wywiadu dostarczyły rządowi jakichś pisemnych informacji.

"Rząd zadecydował zgodnie z najlepszym posiadanym wówczas stanem wiedzy" - powiedział Hojda.

ss, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także