Tajemniczy telefon Nawrockiego do Kaczyńskiego. Znamy powody
Jarosław Kaczyński kilka dni temu trafił do szpitala. Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości zapewnił, że politykowi nie dolega nic poważnego.
Jarosław Kaczyński w szpitalu. Co dolega prezesowi PiS?
„Prezes PiS przebywa w szpitalu w Warszawie na badaniach w związku z infekcją. Taki mamy w Polsce chorobowy czas” – wyjaśnił Rafał Bochenek. „Zakładamy, że wszystko potrwa kilka dni. Zdarza się nawet naszemu liderowi. Przestrzegam przed nadmiernymi emocjami i nieuzasadnionymi wnioskami. Wszyscy działamy zgodnie z planem” – dodał.
Według nieoficjalnych ustaleń „Super Expressu”, Jarosław Kaczyński zachorował na zapalenie płuc. Lekarze mieli stwierdzić u polityka m.in. kaszel oraz podwyższoną temperaturę. Kuzyn prezesa PiS – Jan Maria Tomaszewski – zapewnił jednak, że chociaż jego stan wymaga obserwacji i wciąż jest pod opieką medyczną, to czuje się już dużo lepiej. – Codziennie odwiedzam Jarka. Na razie jest dobrze, czuje się lepiej – zapewnił.
Jarosław Kaczyński w szpitalu. Tak zareagował Karol Nawrocki
Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że stanem zdrowia Jarosława Kaczyńskiego zainteresował się Karol Nawrocki. Prezydent miał zadzwonić do prezesa PiS i życzyć mu szybkiego powrotu do zdrowia. – Karol jest wdzięczny prezesowi za nominację i nigdy mu nie zapomni, że to dzięki niemu jest prezydentem. Dlatego stanem zdrowia prezesa naturalnie się przejmuje – przekazała dziennikarzom osoba z otoczenia głowy państwa.
Co więcej, podczas spotkania z parlamentarzystami PiS prezydent powiedział kilka kurtuazyjnych zdań, że „w tym czasie nie ma z nami bardzo ważnej osoby, lidera prawicy, ale że rozmawiał z nim wcześniej i życzył mu zdrowia”.
Kaczyński zachorował. Na Nowogrodzkiej zawrzało
Oficjalnie problemy zdrowotne prezesa PiS na razie nie wywołują wśród polityków większego niepokoju. Ta uspokajająca narracja jest w dużej mierze spowodowana obawami, że nieobecność Jarosława Kaczyńskiego tylko zaogni spory między frakcjami w PiS.
W kuluarach sytuacja wygląda nieco inaczej. – Prezesa już dekadę temu chowali do grobu. I co? Nic. Dlatego dziś nikt nie panikuje. Ale też nie udaje, że nic się nie dzieje – powiedział jeden z uczestników narady w rozmowie z Wirtualną Polską.
– O zdrowiu prezesa ma być jak najmniej. Najlepiej nic nie mówić, albo mówić, że wszystko jest ok, drobne usterki. Taka jest decyzja – dodał inny.