Kanał Zero w centrum afery. O tym wątku rzadko się mówi

Dodano:
Krzysztof Stanowski Źródło: Shutterstock / Piotr Front
Burza wokół reportażu Marii Wiernikowskiej z Kanału Zero. W tle pojawiają się zarzuty o prorosyjskość.

Nie milknie burza wokół reportażu Marii Wiernikowskiej, który wyemitował Kanał Zero. Zarówno na dziennikarkę, jak i szefa Kanału Zero Krzysztofa Stanowskiego, spadła fala krytyki.

Kanał Zero w ogniu krytyki. Sponsorzy odchodzą

Po emisji materiału pojawiło się mnóstwo komentarzy, że ukazuje on Rosję w dobrym świetle i wybiela zbrodnicze działania Władimira Putina. Zastrzeżenia zgłosiła również ambasada Ukrainy, wskazując na grafikę, na której niezgodnie z prawem międzynarodowym pokazano Krym jako część Rosji.

Reportaż przygotowany przez Marię Wiernikowską nie umknął uwadze rosyjskiej propagandy. Związana z Kremlem agencja RIA Novosti była wyraźnie zachwycona tym, w jaki sposób zostało przedstawione codzienne życie w Rosji. W obronie dziennikarki Kanału Zero stanął także słynący z szerzenia kuriozalnych tez rosyjski politolog Władimir Korniłow.

Po medialnej burzy Krzysztof Stanowski wystosował oświadczenie, w którym przekonywał, że „pokazanie codziennego życia w Królewcu nie jest propagandą, lecz próbą pokazania realnego obrazu państwa w kryzysie”. Bronił również Marii Wiernikowskiej twierdząc, że „autorka reportażu pokazała jaka jest Rosja i nie mówi widzom, co mają myśleć”.

Te wyjaśnienia nie przekonały reklamodawców. Firmy STS oraz XTB domagały się zablurowania reklam wyświetlanych przy reportażu z Królewca. Co więcej, współpracę z Kanałem Zero zakończyli Agnieszka Kołodziejska oraz Piotr Połać. Swoje odejście ogłosił także Jarosław Wolski, ekspert do spraw wojskowości, który prowadził program „Militarne Zero”.

Kontrowersje wokół Kanału Zero i Marii Wiernikowskiej

Tymczasem Adam Wajrak zwrócił uwagę na ogromną różnicę między osobami, które chciały się na własne oczy przekonać, jak aktualnie wygląda sytuacja w Rosji.

„Dwoje Polaków pojechało na Wschód, żeby zobaczyć jak tam naprawdę jest. Marię Wiernikowską Rosjanie przyjęli w Królewcu barszczem, kiełbasą ukraińską, obfitością serów i owoców. Krzysztof Galos nie za bardzo wierzył, że wojna w Ukrainie jest taka straszna. Chciał to udokumentować. Wpadł w ręce Rosjan, a że w przeciwieństwie do reporterki Kanału Zero nie był tak znany i pojawił się niezapowiedziany, to został zamęczony na śmierć” – komentował dziennikarz „Gazety Wyborczej”. „Choć nie powie już ani słowa, to jego historia pokazuje jak tam jest i czym jest obecna Rosja” – dodał.

Kim jest Krzysztof Galos?

O Krzysztofie Galosie głośno stało się na początku lutego. Ukraińscy dziennikarze przekazali, że Polak został zakatowany na śmierć przez Rosjan w więzieniu w Taganrogu. Mężczyzna miał przyjechać do obwodu zaporoskiego w celach turystycznych wiosną 2023 roku.

Ukraińscy żołnierze mieli mu tłumaczyć, że dalsza jazda w kierunku wschodnim jest niebezpieczna, jednak mężczyzna tłumaczył, że chce odwiedzić dziewczynę w Enerhodarze. Ostatecznie trafił do rosyjskiej niewoli. Z relacji ukraińskich jeńców wynika, że w rosyjskim więzieniu był poddawany skandalicznym i wyjątkowo brutalnym torturom. Areszt nr 2 w Taganrgou to więzienie, w którym zamęczono m.in. dziennikarkę ukraińską Wiktorię Roszczynę.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...