Arkusze z matematyki błyskawicznie wyciekły do sieci. „Chyba rekord”
We wtorek 5 maja maturzyści pisali egzamin z matematyki na poziomie podstawowym. Już po kilku minutach od rozpoczęcia, zdjęcia arkuszy krążyły w sieci. „Dzisiaj to chyba rekord” – pisał w mediach społecznościowych autor wiadomości o przecieku.
Matura 2026. Matematyka, arkusz po kilku minutach był w sieci
Punktualnie o godzinie 9:00 maturzyści w całej Polsce rozpoczęli rozwiązywanie zadań z matematyki na poziomie podstawowym. Zaledwie trzy minuty później w sieci można było już znaleźć zdjęcia kart z poleceniami.
Część fotografii wykonano „na kolanie”, widać było, że ich autorzy starali się przynajmniej działać w ukryciu. W niektórych przypadkach arkusze leżały jednak na ławce, co świadczy o całkowitym braku skrupułów czy obawy przed złapaniem.
Matura 2026. Dyrektor CKE o wyciekach
Informację o poniedziałkowym wycieku arkuszy z języka polskiego dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej komentował standardowo. – W przypadku uzasadnionego podejrzenia złamania prawa sprawy będą kierowane do prokuratury – przekazał Interii Robert Zakrzewski.
We wtorek 5 maja rano przyznawał, że nie zidentyfikowano jeszcze, w której szkole zostały zrobione zdjęcia. Miał na myśli zarówno te na egzaminie z języka polskiego, jak i z matematyki. – Mamy 350 tysięcy zdających i jednostkowe przypadki się zdarzają – bagatelizował problem. Zapewniał, że do wycieku doszło dopiero po godzinie 9, a nie przed otwarciem pakietów z arkuszami egzaminacyjnymi.
Matura 2026. Kilkanaście osób z unieważnionym egzaminem
RMF FM przekazało, że w związku z tegorocznymi nieprawidłowościami, kilkanaście osób w całej Polsce miało unieważniony egzamin maturalny z języka polskiego. Jak jednak tłumaczył na łamach „Polityki” bloger Dariusz Chętkowski, takie unieważnienia niczego nie zmieniają.
„Chodzi jedynie o to, aby skutecznie zrobić swoje: skopiować materiał od początku do końca i przesłać dalej. Ewentualna wpadka ma znaczenie drugorzędne. Zadanie zostało wykonane: kilka minut od rozpoczęcia matury zdjęcia trafiają do internetu. Gra się zaczyna” – wyjaśniał Chętkowski.
Jak zauważał, unieważnienie egzaminu i wproszenie oszusta z sali to żadna kara dla osoby, która przyszła tylko po zdjęcia egzaminu. Oszust wynoszący pytania może nawet przystąpić do kolejnego egzaminu i tam również skopiować arkusz z zadaniami. Nikt nie wzywa policji, ani nie prowadzi rejestru przyłapanych zdających. Nie ma żadnej czarnej listy. Sztuczna inteligencja pomaga za to rozwiązać zadania i udostępnić odpowiedzi jeszcze w trakcie testu.