Wybory w Krakowie. „Może być powtórka z 2002 roku i wielkie zaskoczenie”

Dodano:
Kandydatka PSL i KO na prezydenta Krakowa – Monika Piątkowska z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i premierem Donaldem Tuskiem Źródło: PAP / Paweł Supernak
Największym zaskoczeniem wyborów w Krakowie może być – zdaniem prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego – rozdrobnienie głosów w pierwszej turze. To z kolei może uczynić drugą turę kompletnie nieprzewidywalną. – Możemy mieć powtórkę z wyborców prezydenckich w Krakowie w 2002 roku, w których wystartowało łącznie 13 kandydatów, z czego czterech dostało dwucyfrowy wynik. Finalnie, faworyt pierwszej tury, Józef Lassota, przegrał o włos w drugiej turze z Jackiem Majchrowskim. Nikt się tego nie spodziewał – wspomina w rozmowie z „Wprost” socjolog.

Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Monika Piątkowska już oficjalnie jest kandydatką Koalicji Obywatelskiej na prezydenta. Wcześniej mówiło się Bogusławie Soniku czy o Ireneuszu Rasiu, jako potencjalnych wspólny kandydatach, KO i PSL.

Prof. Jarosław Flis: Monika Piątkowska startowała w przeszłości w wyborach z SLD, PSL i z PO, więc to taka ekumeniczna kandydatka.

Jakie ma szanse na pokonanie konkurentów?

Trudno powiedzieć, bo w tym przypadku absolutnie nikt nic nie wie, co się wydarzy.

Przecież Koalicja Obywatelska ma mocną pozycję w Krakowie.

Problem w tym, że nikt nie robił wyborów w wielkim mieście w sierpniu, na rok przed wyborami parlamentarnymi. Pytanie, czy partie będą inwestować duże środki w krakowską kampanię, czy też będą oszczędzać na tę przyszłoroczną. Nie wiemy też, jak wyborcy będą reagować, czy będzie spora mobilizacja, czy raczej wyjadą z miasta na wakacje.

Monika Piątkowska, którą nazwał pan ekumeniczną kandydatką, ma w partii opinie pracowitej, kompetentnej i doświadczonej w samorządzie. Ale czy pana zdaniem to faktycznie może być wabikiem na wyborców?

Po pierwsze, żaden z potencjalnych kandydatów KO, który pojawiał się na giełdzie nazwisk „nie urywał”. Ani Rafał Sonik, przedsiębiorca i kierowca rajdowy znany z działalności charytatywnej, który mimo wielu atutów, nie ma doświadczenia w zarządzaniu miastem, ani Bartłomiej Sienkiewicz, europoseł i były minister spraw wewnętrznych. Są znani i rozpoznawalni, ale nie jest to najważniejszą zaletą. Największe szanse mają osoby, które najpierw zbudowały swoją pozycję w tym samorządzie i dzięki ciężkiej pracy dostały się do Sejmu, a dopiero później chcą startować na wyższe stanowisko w samorządzie.

Wśród kandydatur, które rozważał Donald Tusk, był też podobno prof. Tomasz Grodzicki. Dlaczego ta koncepcja nie wypaliła?

Źródło: Wprost
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...