Szef ZNP o „zgniłym kompromisie”, MEN reaguje. „Daje pokój szkole”
Od 1 września 2025 r. do polskich szkół wszedł nowy przedmiot. Edukacja zdrowotna jest realizowana w trybie nieobowiązkowym, a obecnie w tych zajęciach bierze udział ok. 30 proc. uprawnionych uczniów. Decyzją Ministerstwa Edukacji Narodowej od roku szkolnego 2026/2027 edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym – nieobowiązkowy pozostanie segment dotyczący seksualności.
Co z edukacją zdrowotną? MEN reaguje na słowa o „zgniłym kompromisie”
– Wybraliśmy rozwiązanie, które ma zapewnić pokój w każdej szkole. Edukacja zdrowotna została podzielona na dwa segmenty: obowiązkowy, czyli edukację zdrowotną i nieobowiązkowy, czyli edukację zdrowotną-zdrowie seksualne. Dzięki temu mamy pewność, że każde dziecko dostanie pakiet informacji na temat tego, jak dbać o zdrowie psychiczne, jak radzić sobie w kryzysie, gdzie szukać pomocy, ale także o profilaktyce chorób, kwestiach związanych ze zdrowym odżywianiem, z aktywnością fizyczną, z dojrzewaniem czy dotyczących cyberbezpieczeństwa i higieny cyfrowej – mówi w wywiadzie dla „Wprost” Katarzyna Lubnauer.
Wiceminister edukacji podkreśla, że jest to przedmiot, który jest oparty na rzetelnej wiedzy i daje młodym ludziom odporność na całe życie. Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, gorzko ocenia decyzję MEN o tym, że edukacja seksualna nie będzie obowiązkowa. – To jest zgniły kompromis. Związek Nauczycielstwa Polskiego przy poprzednim dywagowaniu na ten temat, a także obecnie, uważa, że jest to próba chowania głowy w piasek – mówił w podcaście „Rozmowa Wprost”.
– Jeszcze raz powtórzę: to kompromis, który daje pokój szkole. Naszym zadaniem jest to, żeby nie ideologizować szkoły. Szkoła po Przemysławie Czarnku jest zmęczona tym, że ktoś próbował ją właśnie ideologizować – odpowiada Katarzyna Lubnauer.