Do Rzeczy: atak barbarzyńców i genderowy zamach na wolność

Do Rzeczy: atak barbarzyńców i genderowy zamach na wolność

Polskie opiniotwórcze media i salony odrzuciły zdrowy rozsądek na rzecz ideologii. Ta zaś nakazuje im naśladować rewolucję obyczajową prowadzoną w Unii. W najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy- atak barbarzyńców, czyli o tym, jak ideologia gender niszczy tradycyjne wartości i zatruwa umysły młodych ludzi.

Ponadto w Do Rzeczy: o znaczeniu Smoleńska dla narodu polskiego w rozmowie z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem, o tym, na czym polega smoleńskie sekciarstwo Gazety Wyborczej w tekście Łukasza Warzechy, o tym, jak Europa poniosła klęskę w starciu z Putinem o Ukrainę oraz o tym, dlaczego diamenty są coraz droższe 

Z barbarzyńcami bowiem, jak pokazało doświadczenie wielu cywilizacji, nie można się dogadać, porozumieć i żyć w pokoju. Barbarzyńców trzeba pokonać, jeśli nie chce się zginąć samemu pisze w Do Rzeczy Rafał A. Ziemkiewicz. Jego zdaniem, barbarzyństwu służy coraz wcześniej podejmowana edukacja seksualna najmłodszych. Publicysta Do Rzeczy dowodzi, że to właśnie zbyt wczesne uświadamianie młodych ludzi jest przyczyną brutalizacji życia seksualnego, a wręcz przemocy seksualnej, której doświadczają coraz młodsi ludzie. Europejscy dyktatorzy intelektualnych mód nie wyznaczyli jeszcze poprawnego stosunku wobec powyższego zjawiska, ale można domniemywać, że polecane remedium na zdziczenie stanowić będzie więcej edukacji seksualnej i wcześniejsze jej rozpoczęcie twierdzi Ziemkiewicz, wykazując absurd takiego toku rozumowania. I podkreśla, że przekaz, który dorosły jest w stanie ocenić i odrzucić, dla dziecka oraz człowieka młodego jest przekazem pierwszym. To, z czym się styka, automatycznie staje się dla niego wzorcem normalności. Właśnie dlatego nasza cywilizacja wymyśliła dzieciństwo okres specjalnej ochrony kształtującej się osobowości przed przekazem demoralizującym przypomina Ziemkiewicz.

Wtórują mu Tomasz i Małgorzata Terlikowscy, którzy zauważają, że pluszowych maskotek w kształcie penisów oraz wagin jeszcze w polskich przedszkolach nie ma, ale ideologia gender i coraz agresywniejsza edukacja seksualna wdzierają się już również tam. Barbarzyńcy są już nie u naszych bram, ale w szkołach i przedszkolach. To oni coraz częściej formują nasze dzieci w duchu marksizmu-genderyzmu i robią wszystko, by wykraść je rodzicom, a także zdeformować ich dusze piszą Terlikowscy na łamach najnowszego wydania Do Rzeczy. I dodają, że biada temu, kto nie chciałby, aby jego dziecko odbierało takie równościowo-tolerancyjne wychowanie - dla niego tolerancji być nie może. Przekonali się o tym m.in. rodzice, którzy zaprotestowali przeciwko indoktrynacji ich dzieci w Trzynastce, czyli przedszkolu publicznym w Rybniku. Dyrektor placówki poinformowała, że dla ich dzieci miejsca w przedszkolu nie ma, bo w tej konkretnej grupie każde dziecko ma być wychowywane w duchu tolerancji i równości. A przecież, nie ma co ukrywać, zawsze mogło być gorzej konkludują w Do Rzeczy Terlikowscy.

W Do Rzeczy także rozmowa z Konradem Szymańskim, eurodeputowanym Prawa i Sprawiedliwości, który ocenia, że dzisiaj gender to ideologia uzbrojona w politykę i pieniądze. Jej zwolennikom udało się spenetrować wszystkie organizacje międzynarodowe nie tylko Unię, ale także Radę Europy i ONZ. Wprowadzili aspekt genderowy do wszystkich elementów polityki i budżetu UE. Jednak zaczęło się tylko od mody i pasywności prawicy mówi Szymański. I dodaje, że w samym pytaniu o to, jak dziś być mężczyzną i kobietą w rodzinie czy społeczeństwie, nie ma niczego złego, bo człowiek wyrasta ponad swoją biologię. Ale ponad nie oznacza wbrew biologii. To wszystko nie usprawiedliwia inżynierii społecznej, która ma na celu nie tylko pytanie, ale także wymuszenie zmiany kulturowej środkami politycznymi według pomysłów kilku akademików zza biurka podkreśla eurodeputowany. I zwraca uwagę, że o ile na początku mieliśmy do czynienia ze szczytnymi hasła równouprawnienia płci, teraz mamy do czynienia z szaleństwem, które jest wynaturzeniem pierwotnych idei.

W Do Rzeczy również rozmowa z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem, który niedawno opublikował swój najnowszy wiersz Krew. Polacy są teraz głęboko podzieleni. Nie chodzi mi tu o takie czy inne poglądy lub sposoby życia, bo religijne, finansowe, polityczne czy ideologiczne podziały są zgodne z naturą ludzkiego istnienia () Trzy lata temu Polaków podzieliło nieoczekiwanie coś innego i jest to podział, który stawia przed nami pytanie, co dalej będzie z Polską. Jaki będzie w przyszłości los Polaków co się z nami stanie? Czy będziemy żyli w wolnej Polsce, czy w przygranicznej rosyjskiej kolonii? To jest podział smoleński. O tym trzeba teraz mówić mówi poeta w rozmowie z Joanną Lichocką. I dodaje, że sprawa nazywana smoleńską jest w tej chwili najważniejszą polską sprawą. Nie jest bowiem tak, że naród polski podzielił się na część smoleńską i część, która nie byłaby smoleńską. Na dwie sekty jak to jedni o drugich mówią. Cała Polska jest w tej chwili Polską smoleńską. Żyjemy wszyscy w cieniu, w ciemności tamtego strasznego wydarzenia twierdzi Rymkiewicz. Rozmowa z poetą na łamach najnowszego wydania tygodnika Do Rzeczy.

W Do Rzeczy również kolejna odsłona debaty o Smoleńsku. Stosunek do katastrofy z 10  kwietnia podlega nieustającym manipulacjom, w których celuje sięgnijmy po to złośliwe określenie sekta pancernej brzozy z Gazetą Wyborczą na czele. Według jej publicystów autor tego tekstu należy zapewne do wierzących w zamach, z tym że w nomenklaturze GW oznacza to jedynie tyle, że się możliwości zamachu całkowicie nie wyklucza pisze w Do Rzeczy Łukasz Warzecha. I dodaje, że wedle tej zasady do jednego worka wrzuceni zostają i ci, którzy uważają zaledwie, iż zamach może być wciąż jedną z hipotez, choćby mało prawdopodobną, i ci, którzy 10. dnia każdego miesiąca chodzą na marsze z transparentami głoszącymi, że prezydenta Kaczyńskiego zamordowali wspólnie Tusk z Putinem. Dla sekty pancernej brzozy człowiekiem rozsądnym może być jedynie ten, kto ślepo wierzy w winę pilotów. Taka postawa, w istocie typowo sekciarska, może być obroniona jedynie po przyjęciu kilku założeń twierdzi publicysta. Kolejny głos w debacie smoleńskiej na łamach Do Rzeczy.

Do Rzeczy pisze też o Ukrainie. Ten drugi pod względem wielkości kraj w Europie, właśnie uległ Rosji i wbrew zapowiedziom nie podpisał historycznej umowy stowarzyszeniowej z UE. To miał być uroczysty finał ważnej partii rozgrywanej na europejskiej szachownicy. I kolejny triumf Zachodu, który po upadku komunizmu rozszerzał swoją strefę wpływów coraz dalej na wschód. Udział w szczycie Partnerstwa Wschodniego w XV-wiecznym pałacu w Wilnie zapowiedzieli więc z dużym wyprzedzeniem najważniejsi eurokraci z Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego, a także prezydenci lub premierzy państw Unii i krajów Partnerstwa Wschodniego. Niemal 25 lat po rozpadzie ZSRS, po pięciu latach przygotowań i wielu miesiącach intensywnych negocjacji, prezydent Ukrainy miał tego dnia podpisać historyczny układ stowarzyszeniowy z UE. Miał, ale niemal w ostatniej chwili zrejterował i wstrzymał się z podpisaniem tego dokumentu. To pierwsze od ćwierć wieku tak spektakularne zwycięstwo Kremla nad Europą. O tym, jak do niego doszło w najnowszym Do Rzeczy.

Na łamach tygodnika również o diamentach. Za rekordową kwotę ponad 83 mln dol. sprzedano właśnie najczystszy różowy diament świata. To najlepszy dowód na to, że w dobie kryzysu warto inwestować w najwyższej jakości kamienie szlachetne. Ich ceny nieustannie rosną. W dobie kryzysu wydają się znacznie bezpieczniejszą inwestycją niż akcje czy obligacje. Z raportu amerykańskiej firmy konsultingowej Bain&Company wynika, że warto włożyć w nie nieco gotówki, bo za parę lat, kiedy wyczerpią się największe znane obecnie złoża, ceny wszystkich diamentów mogą poszybować w górę. I to naprawdę w krótkim czasie. Skąd się biorą zawrotne ceny drogich kamieni w nowym Do Rzeczy.

Nowy numer Do Rzeczy w kioskach już w poniedziałek, 2

Źródło: Platforma Mediowa Point Group SA

dostarczył:
netPR.pl

Czytaj także

 1
  • otake IP
    Nie znam głupszego medium niż "Do rzeczy".

    Czytaj także