Do obiegu trafia coraz więcej podrabianego złota. Jest bardzo trudne do wykrycia

Do obiegu trafia coraz więcej podrabianego złota. Jest bardzo trudne do wykrycia

Złoto
Złoto / Źródło: Shutterstock / Pixfiction
W ostatnich latach na rynku pojawiły się sztabki złota z podrobionymi stemplami szwajcarskich rafinerii. Ich wartość może przekraczać 50 mln dolarów. Jak informuje Reuters, nielegalne sztabki są bardzo trudne do rozpoznania.

W ciągu ostatnich trzech lat, na międzynarodowe rynki mogły trafić podrobione sztabki złota o wartości przekraczającej 50 mln dolarów - informuje Reuters. Fałszerze wykorzystują panującą na rynku tendencję do skupowania złota, aby zabezpieczyć się przed przewidywaną recesją. Kruszec ten uznawany jest za najbardziej popularną bezpieczną przystań, czyli inwestycję, która gwarantuje zabezpieczenie kapitału w czasach kryzysu.

Podrobiony stempel

Sztabki warte ponad 50 mln dolarów zostały przez ostanie trzy lata zidentyfikowane jako fałszywe. Znaleziono je w skarbcach największych, uznanych banków świata. Takiego odkrycia specjaliści dokonali między innymi w rezerwach J.P. Morgan. Odnaleziono ponad 1000 sztabek z podrobionymi templami renomowanych, szwajcarskich rafinerii. Jak podaje Reuters, jest to ułamek rocznej produkcji złota na świecie. Na rynek co roku trafia bowiem od 2 do 2,5 mln sztabek. Jak uważają przedstawiciele rafinerii, podróbki są sfałszowane na tyle dobrze, że tysiące mogły trafić na rynek przeoczone przez ekspertów.

Pranie brudnych pieniędzy

Na czym polega podrabianie złota? Jest kilka sposobów, z czego większość z nich jest bardzo prosta do wykrycia. Przeważnie, stop metalu jest zanieczyszczony innymi, mniej wartymi pierwiastkami. Problematyczne sztabki są jednak czystym złotem. Stemple są podrabianie po to, aby na rynek mogło trafić złoto z nielegalnych kopalni, które nie są akceptowane na arenie międzynarodowej. Chodzi o kopalnie w takich krajach miejscach jak kraje afrykańskie, Wenezuela czy Korea Północna. W ten sposób prane są nielegalne pieniądze pochodzące z handlu ludźmi, narkotykami, czy innych przestępstw.

Przestępcy wykorzystują panującą od połowy lat 2000 hossę na rynku złota, która została spotęgowana w ostatnich miesiącach. Gdyby nie podrabiali pieczęci renomowanych rafinerii, nie mogliby liczyć na sprzedaż kruszcu po jego pełnej, rynkowej wartości.

Czytaj także:
Złoto już po 6000 zł za uncję. Inwestorzy szykują się na kryzys

Źródło: Reuters

Czytaj także

 0