Niech NBP powie nam, co robi

Niech NBP powie nam, co robi

Paweł Moskalewicz, redaktor „Bloomberg Businessweek Polska” Archiwum redakcji
Wczoraj Narodowy Bank Polski po raz kolejny interweniował na rynku walutowym. Jak twierdzi część specjalistów nieskutecznie. Ale Polacy przede wszystkim chcieliby wiedzieć, po co interweniuje i co konkretnie chce osiągnąć pisze Paweł Moskalewicz, redaktor „Bloomberg Businessweek Polska”.

To była już czwarta interwencja NBP od września. Jeszcze nigdy w swej historii nasz bank centralny nie był tak aktywny na rynku walutowym. Niestety, cel i skuteczność tych działań pozostają dla większości Polaków tajemnicą. Ci, którzy liznęli co nieco ekonomii, wiedzą przynajmniej, na czym taka interwencja polega. Bank centralny, niezadowolony z kursu własnej waluty, może zacząć sprzedawać na wolnym rynku zgromadzone w rezerwie waluty obce (głównie euro i dolary), by w ten sposób osłabić ich kurs ? a zatem wzmocnić złotego. Tyle teoria. Praktyka pokazuje, że owe działania NBP prawie nie mają wpływu na rynek, a jeśli nawet udaje się złotego na chwilę umocnić, to zaraz z powrotem traci. I wczoraj mieliśmy do czynienia z taką właśnie sytuacją.

Jednak od niewielkiej skuteczności działań banku gorsza jest niewiedza obywateli, co NBP chce osiągnąć. Prezes Belka ostrzega, że 'kto gra na osłabienie złotego, może się zderzyć z interwencją NBP', wiceprezes Koziński ogłasza, że 'trzymamy rękę na pulsie, zdecydowanie, a przeciwdziałanie niekorzystnym tendencjom na rynku walutowym jest nadal wysoce prawdopodobne', tylko nikt nie wie, co z tego wynika. Kiedy jest niekorzystna tendencja? Gdy złoty za dużo traci? A może ? gdy traci za szybko? Tego nikt nie wie, to słodka tajemnica NBP.

Tymczasem w Szwajcarii bank centralny zachowuje się zupełnie inaczej. Gdy jego władze doszły do wniosku, że frank jest przewartościowany, jasno powiedziały obywatelom i inwestorom, jaki zdaniem banku jest racjonalny kurs i jakiego poziomu bank zamierza bronić. My takiej informacji od NBP nie dostaliśmy. Polacy nie mają pojęcia, czego spodziewać się po swojej walucie. Gdy dwa lata temu złoty był o kilkadziesiąt procent silniejszy, słyszeliśmy od fachowców, że to racjonalna wycena. Dziś nikt w powrót do złotych czasów złotego nie wierzy, a o 'racjonalnej wycenie' np. złotego wobec franka słyszymy zarówno na poziomie 3,7 jak i 3,2...

Nie mówię, że teraz prezes Belka powinien wyjść i zagwarantować Polakom konkretne kursy walutowe. Ale jeśli NBP coraz częściej decyduje się na użycie 'armaty', jaką jest interwencja na rynku (uszczuplając za każdym razem swe rezerwy walutowe), powinien wytłumaczyć obywatelom, po co to robi i co chce osiągnąć.

Wierzę, że Marek Belka jest świetnym bankowcem, wierzę też, że dobrał sobie znakomitych fachowców na współpracowników, wierzę wreszcie, że wiedzą, co robią. Ale poza wiarą chciałbym też mieć wiedzę. Bo właśnie na wiedzy i przejrzystości buduje się zaufanie do instytucji państwa, w tym banku centralnego i emitowanej przezeń waluty. A to ? zwłaszcza w czasach kryzysu ? wartość nie do przecenienia.

Czytaj także

 0