Tymoszenko nie kupi gazu po 300 dolarów

Tymoszenko nie kupi gazu po 300 dolarów

Premier Ukrainy Julia Tymoszenko oświadczyła w Brukseli, że nie zgodzi się, by cena rosyjskiego gazu dla jej kraju przekroczyła 179,5 dolara za 1000 metrów sześciennych.

Wyraziła też przypuszczenie, że doniesienia o zgodzie Kijowa na kupno rosyjskiego paliwa w cenie 321 dolarów oznaczają, że oprócz negocjacji prowadzonych z Gazpromem przez ukraiński Naftohaz trwają - jak się wyraziła - "równoległe" rozmowy.

"Idą inne komendy, odbywają się inne rozmowy, ale zapewniam, że ustalę, czy są jakieś dokumenty potwierdzające zgodę Ukrainy na cenę 321 dolarów. Rząd nie dopuści, by takie umowy zostały podpisane" - powiedziała Tymoszenko, nie precyzując, kto prowadzi te "równoległe rozmowy".

Informację o zgodzie Ukrainy na cenę 321 dolarów za 1000 metrów sześciennych rosyjskiego gazu dostarczonego jej w styczniu i lutym 2008 roku przez spółkę RosUkrEnergo (RUE) podał we wtorek rosyjski dziennik "Kommiersant".

Według gazety przewiduje to umowa podpisana 6 marca w Moskwie przez przedstawicieli Naftohazu i RUE; ze strony ukraińskiego koncernu podpis pod porozumieniem miał złożyć wiceprezes Ihor Didenko.

RUE jest spółką, która kupuje gaz od Gazpromu i odsprzedaje go za pośrednictwem innej spółki, UkrGazEnergo, stronie ukraińskiej. Udziały w RUE są w połowie własnością Gazpromu, a w drugiej połowie należą do kojarzonego z otoczeniem prezydenta Wiktora Juszczenki ukraińskiego biznesmena Dmytra Firtasza.

W środę w Moskwie oczekiwana jest kolejna runda rozmów o warunkach handlu gazem z Ukrainą. Będą one kontynuacją negocjacji przerwanych przez kryzys gazowy między obu krajami w ubiegłym tygodniu, kiedy to Gazprom ograniczył dostawy paliwa dla Ukrainy o 50 proc.

Rosyjski gigant gazowy tłumaczył wówczas, że strona ukraińska nie zwróciła całości długu za paliwo dostarczone w 2007 roku i nie podpisała kontraktów na 2008 rok, choć dostawy przez cały czas kontynuowano.

Zdaniem ekspertów złagodzenie stanowiska rosyjskiego monopolisty spowodowane było ostrzeżeniem Naftohazu, który zagroził zmniejszeniem tranzytu gazu do państw UE przez terytorium Ukrainy.

ab, pap

Czytaj także

 0