GM zachowa Opla?

GM zachowa Opla?

Photos.com
General Motors rozważa obecnie, czy nie powinien jednak zachować Opla i Vauxhalla - pisze "Wall Street Journal", nazywając to strategicznym zwrotem, który nasuwa nowe pytania o kierunek, w jakim chce pójść ten borykający się z kłopotami producent samochodów i który komplikuje sytuację rządom Niemiec i Rosji.

"WSJ" dowiaduje się, że nowa rada dyrektorów GM poinstruowała management, by  rozważył nowe opcje dla Opla/Vauxhalla, łącznie z zestawieniem planu finansowego (4,3 miliarda USD), którego celem byłoby ożywienie europejskich operacji zamiast ich sprzedaży, co od wiosny było zamiarem tej firmy. Gazeta powołuje się tu na  "trzech ludzi, zaangażowanych w tę sprawę".

Ludzie ci mówią, że szef GM Frederick "Fritz" Henderson otrzymał zadanie "uruchomienia" tego planu do następnego posiedzenia zarządu na początku września.

"WSJ" pisze, że w piątek zarząd odrzucił rekomendację Hendersona, który zalecał sprzedaż Opla/Vauxhalla austriacko-kanadyjskiemu konsorcjum Magna wraz z  rosyjskim bankiem państwowym Sbierbank. Rząd Niemiec obiecał pomoc w  sfinansowaniu takiej operacji, zdecydowanie popieranej przez władze Rosji.

GM skłaniał się wcześniej ku prywatnemu belgijskiemu funduszowi inwestycyjnemu RHJ International SA. Rząd Niemiec zgłaszał obiekcje wobec propozycji RHJ, częściowo dlatego, że mogła ona oznaczać utratę większej liczby miejsc pracy w Oplu.

Trudna sytuacja dla Obamy

Zmiana planów GM, którego większościowym udziałowcem jest rząd amerykański, od kiedy firma ta wyszła w zeszłym miesiącu z bankructwa, oznacza potencjalnie trudną sytuacje dyplomatyczną dla administracji Baracka Obamy - uważa "WSJ". Niemcy i Rosja - kluczowi partnerzy handlowi oraz kraje, z którymi USA musi współpracować w sprawach polityki zagranicznej, opowiadają się za przejęciem Opla przez Magnę.

Berlin pozostaje w ścisłym kontakcie z Waszyngtonem w sprawie Opla i zabiegał ostatnio o kontakt z sekretarz stanu Hillary Clinton - dowiaduje się "WSJ".

Niemiecki rząd federalny chce jeszcze w tym tygodniu doprowadzić do spotkania na szczycie z przedstawicielami zarządu GM. Poinformował o tym w poniedziałek rzecznik rządu Niemiec Ulrich Wilhelm.

"Sprawy tej nie można rozwiązać w drodze konfrontacji, lecz tylko wspólnie" -  powiedział Wilhelm. Według niego niemieckie władze "odrobiły swoje zadania domowe" w czasie wielomiesięcznych negocjacji w sprawie Opla.

Rzecznik zaprzeczał, jakoby istniały wskazówki, pozwalające przypuszczać, że  GM chce się wycofać z planów sprzedaży Opla. Zastrzegał jednak, że to, czy i  komu Opel zostanie sprzedany, jest sprawą amerykańskiego właściciela. Państwo niemieckie i kraje związkowe mogą jedynie negocjować warunki wsparcia i poręczeń kredytowych na realizację transakcji.

Według niemieckich mediów koła rządowe, finansowe oraz eksperci obawiają się jednak, że General Motors mógł porzucić plany sprzedaży niemieckiej spółki.

Co na to Rosja?

"WSJ" nie udało się uzyskać komentarza strony rosyjskiej. Gazeta wyraża opinię, że zwrot GM w sprawie Opla bardzo nie spodoba się rządowi Rosji, który dołożył wielu starań, by zapewnić przejęcie Opla przez Magnę. Premier Władimir Putin rozmawiał o tym z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, upatrując w transakcji z  Magną - z udziałem Sbierbanku i rosyjskiego przedsiębiorstwa motoryzacyjnego Gaz - sposobu na wspomożenie borykającego się z kłopotami rosyjskiego przemysłu motoryzacyjnego.

Załoga Opla zagroziła "spektakularnymi akcjami", jeśli decyzja w sprawie przyszłości spółki nie zapadnie do końca tygodnia. Szef rady zakładowej Klaus Franz powiedział w poniedziałek w radiu Deutschlandfunk, że cierpliwość pracowników się wyczerpała. Jego zdaniem, kierownictwo GM najwyraźniej spostrzegło, że amerykański koncern bez Opla jest niewiele wart.

W czterech niemieckich fabrykach Opel zatrudnia ok. 25 tysięcy osób. Ma  również zakłady w Polsce, w Gliwicach, w Belgii i Hiszpanii. Do GM Europe należy również producent samochodów Vauxhall w Wielkiej Brytanii.

ND, PAP

Czytaj także

 0