Są zarzuty ws. Energi

Są zarzuty ws. Energi

Gdańska prokuratura przedstawiła zarzuty nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków dwojgu byłym pracownikom firmy Energa-Operator wchodzącej w skład koncernu Energa. Na skutek ich działania firma straciła ponad 1,2 mln zł.
Jak poinformował Cezary Szostak, szef Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa, zarzuty dotyczą Dariusza K. - byłego wiceprezesa spółki Energa-Operator oraz Danieli B. - b. prokurentki pracującej w tej spółce. Obojgu grozi do 3 lat pozbawienia wolności.

Zarzuty związane są ze zwolnieniem dwóch radców prawnych zatrudnionych w firmowym zespole prawnym. W wyniku restrukturyzacji koncernu Energa w 2007 roku zapadła decyzja o zwolnieniu radców, z których jeden przepracował w firmie prawie rok, a drugi - pół roku.

Do rozwiązania umów o pracę z radcami doszło w czasie, gdy związki zawodowe koncernu podpisały z jego władzami umowę społeczną mającą chronić pracowników. Umowa wchodziła w życie 1 sierpnia. W jej myśl każda osoba, która tego dnia była pracownikiem koncernu, miała zagwarantowane zatrudnienie na najbliższe 10 lat (w razie zwolnienia mogła wystąpić do sądu o odszkodowanie).

Jak poinformował Szostak, dwóch zwolnionych radców otrzymało wypowiedzenia 1 sierpnia 2007 roku - w pierwszym dniu obowiązywania umowy społecznej. "Tym samym osoby te, zgodnie z zapisami umowy społecznej, uzyskały podstawę do żądania od Energa-Operator S.A. odszkodowania. Roszczenia takie nie miałyby podstaw w razie wręczenia wypowiedzeń jeszcze w dniu 31 lipca 2007 r." - powiedział Szostak.

Po postępowaniu sądowym jednemu z radców prawnych, który przepracował w firmie pół roku, wypłacono odszkodowanie w wysokości ponad 967 tys. zł. oraz 238 tys. zł odsetek. Z drugim radcą - pracującym w firmie prawie rok, spółka zawarła ugodę sądową, w wyniku której prawnik otrzymał 28 tys. zł.

Zdaniem prokuratury wiceprezes oraz prokurent spółki Energa-Operator popełnili przestępstwo nieumyślnie. "Nie znaleźliśmy żądnych podstaw do tego, by przypuszczać, iż było to działanie umyślne" - powiedział PAP Szostak dodając, że śledczy zakładają, iż do przestępstwa doszło z powodu pochopności i braku przemyślenia działań.

Zdaniem śledczych dużo większa niż w przypadku prokurentki odpowiedzialność spoczywa na wiceprezesie spółki: jako przedstawiciel firmy w 2007 roku brał on bowiem udział w tworzeniu umowy społecznej zawartej ze związkami zawodowymi, znał więc dobrze zwarte w umowie zapisy.

Dariusz K. po przestawieniu mu zarzutów nie przyznał się do winy i odmówił złożenia wyjaśnień. Daniela B. potwierdziła fakt wręczenia prawnikom wypowiedzeń 1 sierpnia 2007 roku, wyjaśniła jednak śledczym, że nie była świadoma konsekwencji takiego działania.

Prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie po zawiadomieniu, jakie w listopadzie ub.r. roku złożyli przedstawiciele zarządu spółki Energa-Operator.

Energa-Operator jest jedną z najważniejszych z 44 spółek wchodzących w skład grupy kapitałowej Energa zajmującej się wytwarzaniem, dystrybucją i obrotem energią elektryczną. Gdańska Energa dostarcza prąd do 7,3 mln odbiorców na północy i w centrum kraju. Ma ok. 16-proc. udział w rynku sprzedaży, głównie w północnej i środkowej części kraju. Właścicielem większościowym grupy Energa jest Skarb Państwa. Koncern ma zostać niebawem sprywatyzowany.

PAP, im

Czytaj także

 1
  • zeb IP
    trzeba było gości przywrócić do pracy a nie wypłacać odszkodowanie, wtedy cała suma zostałaby rozłożona w czasie a goście coś by robili dla firmy.