Strajk w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. 24 godziny bez węgla

Strajk w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. 24 godziny bez węgla

Fot. sxc.hu / Źródło: FreeImages.com
W kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) rozpoczął się strajk, zorganizowany przez działające tam związki zawodowe. Zgodnie z zapowiedziami związkowców, wydobycie węgla ma zostać wznowione 19 kwietnia, po 24 godzinach protestu.

Związki prowadzą spór zbiorowy z zarządem firmy, domagając się 10-procentowych podwyżek. Nie godzą się także na upublicznienie i  prywatyzację firmy bez gwarancji zatrudnienia, zachowania praw pracowniczych oraz utrzymania dominacji Skarbu Państwa w spółce. Choć resorty skarbu i gospodarki ogłosiły takie gwarancje, związkowcy uważają ja za niewystarczające.

- Jutro komitet protestacyjny poinformuje zarząd spółki, od kiedy zostanie wstrzymana wysyłka węgla z naszych kopalń - zapowiedział Sławomir Kozłowski, szef komitetu protestacyjnego podczas konferencji prasowej w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu Zdroju. Kozłowski dodał, że blokada wysyłki nastąpi jeszcze w kwietniu. Podkreślił, że związkowcy informują o terminie blokady wcześniej, by w momencie rozpoczęcia protestu nie zamawiano np. wagonów kolejowych, co wiąże się z kosztami. Związkowcy deklarują, że w każdej chwili są gotowi do - jak mówią - poważnych i merytorycznych rozmów: o sprawach pracowniczych i układzie zbiorowym z zarządem, a o upublicznieniu i prywatyzacji JSW - z ministrami skarbu i gospodarki. Związki wskazują przy tym na dualizm w rządzie - resort skarbu prowadzi już konkretne przygotowania do wprowadzenia firmy na giełdę, a minister gospodarki, który formalnie pełni nadzór właścicielski nad JSW, nie wyraził na to oficjalnej zgody. - Nie ma żadnych oficjalnych dokumentów, które potwierdzałyby te informacje o zasadach upublicznienia, które przekazano załodze, przez nikogo niepodpisane, w zakładowej gazecie. Ktoś obiecuje, że pracownicy coś dostaną, ale tylko na papierze. Papier jest cierpliwy. Dla nas jak na razie są same znaki zapytania. Żeby je rozwiać, należy usiąść do rozmów i zawrzeć w tej sprawie porozumienie - tłumaczył stanowisko związków wiceszef Solidarności w JSW, Roman Brudziński. - Chcemy, żeby ktoś zaczął z nami rozmawiać od początku do końca poważnie; żeby respektowane były zapisy strategii dla górnictwa do roku 2015 r. - dodał Brudziński, według którego zgodnie ze strategią prywatyzacja w górnictwie ma być uzależniona od zgody górniczych załóg.

Tymczasem Rzeczniczka JSW, Katarzyna Jabłońska-Bajer, powiedziała, że na razie trudno przedstawić kompletne informacje na temat przebiegu protestu w poszczególnych kopalniach. Potwierdziła jednak, że produkcja węgla została wstrzymana i zaznaczyła, że pracownicy chcący podjąć pracę, którzy wpisywali się na listy, otrzymają tzw. postojowe. Dyrekcje dostarczyły też związkom listy osób, które muszą zjechać na dół ze względów bezpieczeństwa.

JSW ma zadebiutować na giełdzie 30 czerwca. Ministerstwa skarbu i gospodarki oraz zarząd spółki, zapewniają, że Skarb Państwa zachowa dominację w  firmie. Dają także co najmniej 5-letnie gwarancje zatrudnienia oraz zapewniają darmowe akcje spółki dla  całej załogi. Zarząd firmy gotów jest także zgodzić się nawet na  10-procentowe podwyżki, uzależniając to jednak od przyjęcia motywacyjnego systemu wynagradzania. Związki chcą jednak także zagwarantowania dotychczasowych uprawnień pracowniczych - tymczasem zarząd proponuje zmodyfikowany układ zbiorowy pracy, a resort skarbu zapewnia, że planowane wprowadzenie spółki na giełdę w zakresie praw pracowniczych na pewno nie  spowoduje zmiany na gorsze. Za protestem na tle płacowym oraz przeciwko upublicznieniu i prywatyzacji JSW opowiedziało się ponad 95 proc. głosujących w niedawnym związkowym referendum. Związkowcy zapowiadają, że w razie braku porozumienia kolejnym krokiem będzie zablokowanie wysyłki węgla z  kopalń.

Przedstawiciele zarządu spółki przypominają, że za dzień strajku nie przysługuje wynagrodzenie, trzeba będzie również odrobić go do emerytury. Według dyrekcji, sporo górników wzięło 18 kwietnia urlopy. Straty z powodu dobowego strajku szacuje się na ok. 30 mln zł - to przede wszystkim wartość niewydobytego w ciągu jednego dnia węgla. Spółka zapewnia, że nie zamierza utrudniać związkowych działań. - Strajk, zgodnie z definicją, jest dobrowolnym powstrzymaniem się od pracy. Jeśli liderzy związkowi postanowili przejąć kontrolę nad działalnością firmy na jeden dzień -  będziemy się temu przyglądać. My, od strony technicznej, na pewno nie dopuścimy do zniszczenia majątku - tłumaczył prezes JSW, Jarosław Zagórowski.

Związkowcy zapowiadają, że w czasie strajku będzie prowadzona zbiórka pieniędzy na jeden z domów dziecka. W kopalni Budryk zaplanowano m.in. spotkanie z jedną z wdów górniczych, debatę naukowców, koncert piosenek strajkowych oraz wyjazd górników do stacji krwiodawstwa, gdzie mają honorowo oddać krew. Ponadto każda kopalnia wybrała fundację, na którą każdy z oddelegowanych działaczy związkowych przekaże równowartość dniówki. Zgodnie z przepisami związkowcom przysługuje wynagrodzenia za dzień strajku, pozostałym pracownikom - nie.

PAP, arb

Czytaj także

 5
  • jazmig   IP
    Brawo gónicy. Strajkujcie 50 lat, a Polska odżyje dzięki temu, że nie będziemy musieli do was dopłacać.
    • bez-nazwy   IP
      Róbta tak dalej a skończyta jak stoczniowcy. Ich też związki wykończyły.
      • Warchoł.   IP
        Mają was za ciemną hołotę to  teraz zobączą jak ta  hołota zrobi zadymę .
        • lolek   IP
          i co Jaro za rok to może być już nowy rząd przychylny górnictwu a ty wtedy będziesz realizował się wtedy jako dyrektor warzywniaka w Tychach tam będziesz mógł przedstawiać swoje strategie żonie a jak coś jej nie spasuje to nie będzie strajku po prostu dostaniesz w dziób i na tym będzie polegać twoje rządzenie NIE ZŁODZIEJSKIEJ PRYWATYZACJI przeprowadzanej przez rząd PO ps panowie to nie stocznie!!!!!