Rynki nie ufają Niemcom? Berlin nie znalazł chętnych na swoje obligacje

Rynki nie ufają Niemcom? Berlin nie znalazł chętnych na swoje obligacje

Kryzys w strefie euro pogłębia się - inwestorzy tracą zaufanie do Niemiec (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Niemcy, uważane w czasach kryzysu zadłużenia za bezpieczną przystań, nie zdołały sprzedać wszystkich 10-letnich obligacji, za które zamierzały uzyskać 6 mld euro - odnotowuje "Financial Times Deutschland". Gazeta podkreśla, że eksperci nazywają to "absolutną katastrofą" i mówią o generalnej nieufności wobec euro.
Według informacji "Financial Times Deutschland" 35 proc. wystawionych na aukcji 10-letnich obligacji "nie spotkało się z wystarczającym zainteresowaniem". Inwestorzy złożyli oferty warte w sumie "jedynie" 3,889 mld euro. Analityk banku Helaba, Rafl Umlauf, uważa za niepokojący fakt, że kraj o najlepszej wiarygodności kredytowej w Europie nie może refinansować swego zadłużenia w planowanym zakresie. - Oceniamy to jako wotum nieufności wobec strefy euro - przyznaje. Z kolei John Davies z banku WestLB uważa, że jest to oznaka, iż kryzys euro dotarł już do Niemiec.

- To absolutna katastrofa - mówi Marc Ostwald z Monument Securities. Zdaniem Ostwalda skoro nawet Niemcy zdołali sprzedać tylko 65 proc. swych obligacji, to "na co jeszcze mogą mieć nadzieję inne państwa?" "Financial Times Deutschalnd" zwraca jednak uwagę, że jedną z przyczyn słabego zainteresowania inwestorów niemieckimi obligacjami mogło być ich niskie oprocentowanie - 1,98 proc.

Zdaniem przedstawiciela agencji odpowiedzialnej za emisje niemieckich obligacji, rezultaty tej aukcji są odzwierciedleniem wyjątkowej nerwowości na rynkach. Reuters pisze, że niesprzedane na aukcji obligacje trafią na rynek wtórny. Oprocentowanie niemieckich obligacji na rynku wtórnym po nieudanej sprzedaży podskoczyło do ponad 2 proc.

PAP, arb

Czytaj także

 1
  • [email protected] IP
    Kiedy politycy otworzą oczy, albo czy w ogóle je otworzą? Świat wchodzi w decydującą fazę, jeśli teraz nie nastąpi zwrot, a nie nastąpi, to rychło obudzimy się w innym świecie, w innej rzeczywistości. Czy doczekamy przyszłej jesieni? Raczej tak, ale to będzie już inna ziemia i nie wszystkim ona będzie odpowiadać. Przynajmniej nie tym, którzy dziś próbują nas dalej okradać i do tego tłumaczą, że tak trzeba aby uratować świat przed kryzysem. Czy potrzebny jest bardziej dobitny dowód na zbliżający się koniec obecnego systemu, jak nieufność wobec Niemieckiej gospodarki i Euro? Optymistów odsyłam na blog Laitmana a pesymistów do kopania ziemianek.