Jukos grozi? (aktl.)

Jukos grozi? (aktl.)

Koncern naftowy Jukos ostrzegł, że sprzedaż jego największej spółki Jugansknieftiegaz, co zapowiadają służby podatkowe, może doprowadzić do jego bankructwa i niedoboru ropy na rynku.
W tym tygodniu rosyjskie Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że w związku z roszczeniami organów podatkowych wobec Jukosu, zamierza sprzedać Jugansknieftiegaz - spółkę wydobywającą 60 proc. ropy koncernu i posiadającą 70 proc. jej zasobów.

"Obecnie kierownictwo koncernu podejmuje wszelkie wysiłki w celu ściągnięcia dodatkowych środków na jak najszybszą spłatę zadłużenia podatkowego. Jeżeli nie przyniosą one pożądanego rezultatu i Jugansknieftiegaz zostanie sprzedana, Jukos będzie zmuszony w najbliższym czasie ogłosić bankructwo" - czytamy w oświadczeniu władz rosyjskiego giganta naftowego zamieszczonych na stronie internetowej.

Nawet jednak gdyby Jukos znalazł środki, a władze mimo to sprzedały Jugansk, przedsiębiorstwo zapowiada, że prędzej czy później upadnie, bo nie będzie w stanie realizować kontraktów zagranicznych.

"Sprzedaż Jugansknieftiegazu doprowadzi do zdecydowanego ograniczenia napływu środków finansowych do Jukosu. W ten sposób, nawet jeżeli uda się przezwyciężyć obecny kryzys płynności, po sprzedaży głównych aktywów wydobywczych koncern może być zmuszony do ogłoszenia bankructwa" - pisze kierownictwo Jukosu.

Kompania Michaiła Chodorkowskiego oskarża przy tym władze o naruszenie rosyjskiego prawa przy areszcie Jugansknieftiegazu i próbę sprzedaży go po cenie nierynkowej. Koncern grozi też potencjalnym nabywcom pakietu, że może ich oskarżyć o współudział w procederze celowego bankructwa.

We wtorek źródło w Jukosie twierdziło, że Jugansknieftiegaz ma zostać sprzedany za 1,75 mld dolarów, podczas gdy Jukos wylicza wartość jego pól naftowych na 30,4 mld.

Wyjście z sytuacji Jukos widzi w rozłożeniu na spłaty należności wobec władz podatkowych. Twierdzi, że w lipcu i sierpniu będzie dysponował po około 1,7 mld dolarów. Na odbywającej się w czwartek konferencji prasowej szef zarządu Jukosu Steven Theede zapowiedział, że do końca lipca koncern odda 1,3 mld dol., wobec łącznej kwoty 3,4 mld, jakiej domagają się służby podatkowe.

Według Jukosu zbyt szybkie ściąganie należności może "doprowadzić do niedoboru środków płatniczych, co doprowadzi do przerwania działalności operacyjnej" koncernu. "Konsekwencją takiej przerwy będzie zdecydowane ograniczenie eksportu ropy i produktów ropopochodnych, ostry deficyt produktów ropopochodnych na rynku krajowym i zdecydowane ograniczenie płatności do budżetu" - twierdzi Jukos.

Jego oświadczenie, opublikowane równolegle z konferencją szefów koncernu, na której wiceszef zarządu Jukosu Jurij Bejlin poinformował o zajęciu kont kompanii na sumę 200 mln dolarów, wywołało spadek na rosyjskich giełdach.

W kilka minut akcje Jukosu na giełdzie RTS spadły o 11,67 proc., zaś na giełdzie MMWB do 12 proc.

em, pap

Czytaj także

 0