Internetowy fenomen Imperium Lechitów. Historyk rozprawia się z turbosłowianami

Internetowy fenomen Imperium Lechitów. Historyk rozprawia się z turbosłowianami

Ilustracja przedstawiająca spotkanie Wikingów ze Słowianami
Ilustracja przedstawiająca spotkanie Wikingów ze Słowianami / Źródło: Domena publiczna
Jednym z najbardziej rozpowszechnionych mitów, dotyczących rzekomego Imperium Lechitów, jest występowanie starożytnej Lechii na kartach Biblii. Faktycznie – choć w obecnych tłumaczeniach pojawia się taka nazwa, to nie ma ona nic wspólnego z pierwotną, słowiańską państwowością. Mit biblijny jest natomiast wspaniałym przykładem manipulacji i pseudonauki używanej przez tzw. turbosłowian. Lubianym przez polskich internautów tematem Imperium Lechitów zajął się na łamach portalu Histmag.org historyk Sebastian Adamkiewicz.

Imperium Lechii jest jak skarb templariuszy i Święty Graal. W polskiej popkulturze pełni rolę niewyjaśnionej zagadki, która pobudza wyobraźnię i zachęca do tworzenia coraz to bardziej skomplikowanych konstrukcji myślowych. Na pierwszy rzut oka wydają się one być uzasadnioną chęcią stawiania nauce pytań, jednak przy bliższym poznaniu okazują się jedynie sprytną erystyką, bazującą na niewiedzy odbiorców.

Jednym z ulubionych chwytów tzw. turbosłowian są pseudonaukowe zabawy lingwistyczne, które mają udowadniać, że nazwa lub pojęcie Lechii istniało setki lat przed naszą erą. Dociekania zazwyczaj zdają się być erudycyjne, sprawnie łączą w logiczny ciąg różne elementy językoznawcze, sęk w tym, że na ogół w dużej części zmyślone i nieprawdziwe. Bez szczegółowej wiedzy na temat języka trudno te mity zweryfikować. Jedną z takich legend jest rzekome występowanie Imperium Lechitów na kartach Starego Testamentu, co miałoby być dowodem nie tylko na jego istnienie, ale i rozległość. Wszak bohaterowie Pisma starożytnej Lechii prawie dotykają, bezpośrednio z nią graniczą, a więc śmiało można jej granice rysować gdzieś wśród pagórków i pustyń Żyznego Półksiężyca.

Lechia w Biblii?

Na stronach i forach, gdzie prezentowane są lechickie teorie, wspomina się o dwóch miejscach, w których w Biblii występuje Lechia. Czytamy o niej w 2 Księdze Samuela i Księdze Sędziów. W księdza Samuela Szamma, syn Agego z Hararu pobił zebranych tam Filistynów. Wspominany fragment brzmi następująco:

Pewnego razu zebrali się Filistyni w Lechi. Była tam działka pola pełna soczewicy. Kiedy wojsko uciekało przed Filistynami, on pozostał na środku działki, oswobodził ją i pobił Filistynów. Pan sprawił wtedy wielkie zwycięstwo (2 Księga Samuela 23,11-12)

Nieco więcej o tajemniczej Lechii poczytać możemy w Księdze Sędziów. Na jej terenie więziony miał być tam Samson, który tam też rozprawił się z Filistynami oślą szczęką. Tam powstać miało źródło En-Hakkore. Fragment ten brzmi następująco:

Wybrali się następnie Filistyni, aby rozbić obóz w Judzie, najazdy zaś swoje rozciągnęli aż do Lechi. Rzekli wtenczas do nich mieszkańcy Judy: «Dlaczego wystąpiliście przeciwko nam?» «Przyszliśmy pojmać Samsona – odpowiedzieli – aby mu odpłacić za to, co nam uczynił». Trzy tysiące mieszkańców Judy udało się wówczas do Samsona na szczyt góry skalistej w Etam ze słowami: «Czy nie wiesz, że Filistyni zawładnęli nami? Cóżeś nam uczynił?» Odpowiedział im: «Uczyniłem im to samo, co oni mnie uczynili». «Przy szliśmy cię związać – rzekli do niego – i oddać w ręce Filistynów». Odparł na to Samson: «Przyrzeknijcie mi, że sami nie targniecie się na mnie». «Nie! – odrzekli – zwiążemy cię tylko i oddamy w ich ręce, ale cię nie zabijemy». Związali go więc dwoma nowymi powrozami i sprowadzili ze skały. Gdy tak znalazł się w Lechi, Filistyni krzycząc w triumfie wyszli naprzeciw niego, ale jego opanował duch Pana, i powrozy, którymi był związany w ramionach, stały się tak słabe jak lniane włókna spalone ogniem, a więzy poczęły pękać na jego rękach. Znalazłszy więc szczękę oślą jeszcze świeżą, wyciągnął po nią rękę, uchwycił i zabił nią tysiąc mężów. Rzekł wówczas Samson: «Szczęką oślą ich rozgromiłem. Szczęką oślą zabiłem ich tysiąc»

Gdy przestał mówić, odrzucił szczękę i nazwał to miejsce Ramat-Lechi. Następnie odczuł wielkie pragnienie i zwrócił się do Pana modląc się: «To Ty dokonałeś wielkiego ocalenia ręką swego sługi, a oto teraz albo przyjdzie mi umrzeć z pragnienia, albo wpaść w ręce nieobrzezanych». Wtenczas Bóg rozwarł szczelinę, która jest w Lechi, tak że wyszła z niej woda. [Samson] napił się jej i wróciły mu siły i ożył. Oto dlaczego nazwano to źródło En-Hakkore. Istnieje ono w Lechi do dnia dzisiejszego (Księga Sędziów 15, 9-19)

Jeśli przeczytamy pobieżnie obydwa fragmenty w istocie nasuwa się pytanie skąd słowo „Lechia” w Piśmie Świętym. Zarówno Księga Sędziów jak i 2 Księga Samuela mogły zostać ostatecznie zredagowane w podobnym czasie. Historycy wskazują, że było to najpewniej około VI wieku p.n.e. Wskazane fragmenty są zatem zapisem świadomości ówczesnych mieszkańców Izraela. Dodać należy jednak, że większość historii powstawała już wcześniej, a pierwsze fragmenty Księgi Sędziów mogą sięgać nawet XII wieku p.n.e.

Zagadka wyjaśniona w przypisie

Od czego zatem zacząć analizę? Od najbardziej banalnego stwierdzenia, że refleksję na temat występowania Lechii w Piśmie opieramy na całkiem współczesnym tłumaczeniu. Tak, teorie turbosłowiańskie nie sięgają do oryginałów, ale opierają się na Biblii Tysiąclecia wydanej w Polsce 1965 roku. Było to pierwsze całościowe tłumaczenie biblijne od czasów Biblii Jakuba Wujka.

Dodatkowo – w przeciwieństwie do XVI-wiecznego jezuity – tłumaczenie oparto nie na łacińskiej Wulgacie, ale tekstach oryginalnych, zatrudniając potężne zespoły tłumaczy sprawnych w starożytnych językach Bliskiego Wschodu. Biblię opatrzono także historycznymi komentarzami wyjaśniającymi kontekst pewnych pojęć. Przy tłumaczeniu starano się też jak najsilniej zachować pierwotne brzmienie tekstów, w niektórych miejscach jedynie treść ugrzeczniając, aby mógł on służyć do celów sakralnych (dlatego np. dla świętego Pawła troski życia codziennego to „śmieci”, a nie „gówno” jak pisał oryginalnie).

W zasadzie na tym moglibyśmy zakończyć naszą analizę, bo tłumacze postanowili wyjaśnić nam znaczenie owej tajemniczej Lechii. W Księdze Sędziów przy słowie „Ramat-Lechi” znajduje się przypis, w którym nazwa ta tłumaczona jest jako Wzgórze Szczęki. Słowo „ramat” faktycznie oznacza wzgórze, występuje chociażby w nazwie znanych z współczesnej historii Wzgórz Golan, których hebrajska nazwa brzmi: Ramat HaGolan (רמת הגולן).

W słownikach hebrajskich bez trudu odnaleźć można też słowo „lechi” (לחיים), które tłumaczone jest tam jako „policzki”, „szczęki”, „jama ustna”. W wersji hebrajskiej Starego Testamentu zapis występującej we wskazanych fragmentach „Lechii” jest dokładnie taki jak słowa oznaczającego „szczękę”, choć w tym przypadku pełni rolę nazwy własnej. Można go zresztą spotkać w wielu innych miejscach Pisma, między innymi w Księdze Powtórzonego Prawa we fragmencie dotyczącym składania ofiar. Czytamy w nim:

Takie zaś będzie prawo kapłanów wobec ludu, wobec składających rzeźną ofiarę: jeżeli to będzie wół czy owca, to odda się kapłanowi łopatkę, obie szczęki i żołądek (אִם־שֶׂה וְנָתַן לַכֹּהֵן הַזְּרֹעַ וְהַלְּחָיַיִם וְהַקֵּבָה׃ וְזֶה יִהְיֶה מִשְׁפַּט הַכֹּהֲנִים מֵאֵת הָעָם מֵאֵת זֹבְחֵי הַזֶּבַח אִם־שׁוֹר)

Co na to Wulgata?

Nie można zatem mieć wątpliwości, że chodzi tutaj o „szczękę”, nie zaś Lechię – państwo, którego nazwa miałaby pochodzić od Lechia, plemienia Lechitów, bądź – jak sugerują wyznawcy teorii lechickich – od słowa „lach” rzekomo oznaczającego „Pana”. Sprawę wyjaśnia zresztą łacińskie tłumaczenie Pisma Świętego – Wulgata. W jednym z fragmentów Księgi Sędziów czytamy:

Igitur ascendentes Philisthiim in terram Juda, castrametati sunt in loco, qui postea vocatus est Lechi, id est, Maxilla, ubi eorum effusus est exercitus.

Zwrócić należy uwagę w szczególności na część zdania qui postea vocatus est Lechi, id est, Maxilla (które to miejsce nazwane zostało później Lechi, to znaczy „szczęka”). Łaciński tłumacz zatem sam wyjaśnia nam pojęcie Lechi. Opierający się na Wulgacie Jakub Wujek fragment ten tłumaczy natomiast tak:

Przyciągnąwszy tedy Philistynowie do ziemie Juda, położyli się obozem na miejscu, które potem nazwano Lechi, to jest czeluść: gdzie się ich wojsko było rozłożyło.

O ile współcześnie słowo „czeluść” oznacza najczęściej głęboką jamę, ciemną przepaść lub głębinę, o tyle w języku staropolskim używano tego pojęcia również w kontekście „szczęki” czy szerzej „paszczy zwierząt”. Podobnie zresztą słowo „szczęka” tłumaczy protestancka (powstałą w połowie XVI wieku) Biblia Brzeska, która także we fragmencie o Samsonie i jego wyczynie nazywa ją „czeluścią”. I w tym przypadku nie ma wątpliwości, że biblijna Lechia nie ma nic wspólnego z mitycznym państwem Słowian.

Lechi – miasto w Judzie

Czym zatem jest biblijne Lechi? Miastem w Judzie, którego etymologia opisana jest w Księdze Sędziów. Dowiadujemy się z niej, że Filistyni w pogoni za Samsonem dotarli do miejsca, które później nazwano „Lechi”. Samson ukrył się w górach, lecz mieszkańcy przyszłej Lechi, nie mogąc znieść ucisku ze strony Filistynów, przyszli do jego kryjówki by prosić, aby sam oddał się w ręce najeźdźców. Samson pozwolił się związać i zszedł do obozu filistyńskiego. Tam zerwał pęta, pochwycił leżącą świeżą szczękę osła i nią zabił tysiąc żołnierzy wroga. Na pamiątkę tego wydarzenia – do owej szczęki osła – miejsce nazwał Ramat-Lechi. Fragment z 2 Księgi Samuela odnosi się zatem do tego samego miasteczka, którego nazwa objaśniona jest w Księdze Sędziów, a nie do mitycznego państwa Lechitów.

Przykład „biblijny” obnaża zatem metody stosowane przez wyznawców Imperium Lechickiego. Luźny stosunek do źródeł, wybiórcze traktowanie tłumaczeń i przypisywanie im cech tekstu oryginalnego, brak pogłębionych studiów nad zagadnieniami lingwistycznymi, operowanie prostymi skojarzeniami, które z pozoru wyglądają logicznie, choć wiele logiki w sobie nie mają, brak znajomości języków, których znaczeń rzekomo się doszukują, a także przekonanie, że czytelnicy nie mają dostępu do słowników. Przekonanie zresztą dość słuszne, bo najczęściej teorie te przemycane są w natłoku informacji i rzadko weryfikowane. Przykład „wątku biblijnego” nakazuje jednak z ogromnym krytycyzmem podchodzić do wszystkich teorii lechickich, bo są zwyczajnym badawczym oszustwem, który udaje jedynie poważne pytania naukowe.

Artykuł zatytułowany „Czy Pismo Święte wspomina o dawnym Imperium Lechitów?” napisał Sebastian Adamkiewicz. Materiał został opublikowany na licencji CC BY-SA 3.0.

Czytaj także

 35
  • Kolporter IP
    Jest tylko jedno ale... a skąd się wzięły groby słowiańskie? któe odkryto całkiem niedawno przez Polskich archeologów? Skąd podobieństwo pisma idish do run, jakie porównywano za zbocza ślęży?
    Wygląda, że izraelici przywłaszczyli sobie historię Słowian jako własną, tworząc naród z niczego.... dodając wielowiekową tradycję sięgającą niemalże początku świata....
    I w końcu jak to wytłumaczyć, że pradawne źródła Słowian wykazują istnienie kilka tysięcy lat wstecz jako rozwiniętej kultury... no i na koniec... najlepsze... jak TO się ma do wyników badań genetycznych... bo nijak nie ma się to do oficjalnej i uznanej nauki... to jak dowodzić, że człowiek pochodzi bezpośrednio od latającego żółwia....
    Jest jedna ciekawostka - dlaczego wcześniejszych władców Polski (Lechii) wymienia się w starych kronikach - a Polskie kroniki milczą... wypierając się istnienia sprzed 900 roku....
    No i na koniec... dlaczego z takim zapałem wielki profesor wypiera, że absurdem było by aby Lechici mogli graniczyć... wbrew pozorom... nie jest to odległa kraina... skoro nawet wikingów podejrzewa się, że docierali do obecnej ziemi świętej... a gdzie północ a gdzie półwysep Arabski... no niemożliwe....
    I co pan profesor powie na istnienie map, które nie są fałszerstwem, które pokazują Ziemię w stanie jaki poznano niedawno? i to wyłącznie dzięki satelitom.... też nie pasuje?
    Odkąd nauka przyjmuje teorie jako prawdziwe metodą głosowania... prawda MUSI być dla nich wygodna... jaka to nauka, skoro o tym, czy teoria jest prawdziwa czy nie decyduje gremium profesorów... jeżeli przegłosują że Ziemia jest płaska... to ma być obowiązujące? istny cyrk pseudonaukowego bełkotu....
    • nino-si IP
      Problem w tym, że te historyki uważają zapiski skrybów niejednokrotnie idiotów, którym jakiś ciemny pan coś dyktował i nie umiał sprawdzić - za poważne źródła. A ich znajomość za wartość profesorskich tytułów. Wiemy jak fałszowała żydokomuna i to niezbyt dawno - to tu się nie wymądrza jeden z drugim tylko będzie jeszcze starsze bzdury cenzurował. Moim zdaniem, mało wiemy, a pewnością niczego nie możemy dowodzić bo, to byli ciemni i prymitywni ludzie, o których historia milczy???????
      • lubie pierogi IP
        Badania DNA wykazały że nasz praojciec urodził się około 15 000 lat temu . Ziemie polskie były nieustannie zamieszkiwane przez naszych przodków przez dobrych kilka tysięcy lat . W skrócie wiele się wydarzyło przed rokiem 966...
        youtube
        • -------------------- IP
          To oznacza, że Lech Wałęsa wywodzi się nie tylko od cesarza Walensa, ale i z Lechii. Cudownie.
          • GallAnonim IP
            Trollownia 'faktów alternatywnych' znowu pełną parą jedzie...

            Czytaj także