93-letni zbrodniarz stanie przed sądem dla nieletnich. Był strażnikiem w obozie koncentracyjnym

93-letni zbrodniarz stanie przed sądem dla nieletnich. Był strażnikiem w obozie koncentracyjnym

Wieża strażnicza na terenie obozu koncentracyjnego Stutthof
Wieża strażnicza na terenie obozu koncentracyjnego Stutthof / Źródło: Pixabay / goronzo
W czwartek 17 października w Hamburgu rusza proces byłego strażnika obozu koncentracyjnego Stutthof. Mężczyzna jest oskarżony o pomoc w zabójstwie 5230 osób. Będzie odpowiadał przed sądem dla nieletnich, bo w 1944 roku miał 17 lat.

93-letni mężczyzna, który przez niemieckie media nazywany jest Brunonem D. jest oskarżany o udział w zabójstwie 5230 osób pomiędzy sierpniem 1944 r. a kwietniem 1945 r. Pod koniec wojny dołączył do SS-Totenkopfverbände, którego żołnierze pełnili służbę w strażnicach w obozie koncentracyjnym Stutthof na wschód od Gdańska.

Liczba 5230 osób zamordowanych obejmuje 5000 więźniów, którzy zginęli na tyfus z powodu odmowy dostępu do żywności, wody i leków, 200 osób zagazowanych cyklonem B i 30 osób rozstrzelanych.

Jak informuje The Guardian. ponieważ Brunon D. miał 17 lat w czasie popełnienia zbrodni, stanie się przed sądem dla młodzieży. Maksymalny wyrok, jaki według niemieckiego prawa może wydać w takiej sytuacji sąd, wynosi 10 lat więzienia. Proces mężczyzny ruszy 17 października. Lekarz uznał go za psychicznie zdolnego do rozprawy, ale każda sesja sądowa została zaplanowana na nie więcej niż dwie godziny.

„Co by pomogło gdybym wtedy odszedł?”

Bruno D. miał 17 lat, kiedy rozpoczął służbę w obozie koncentracyjnym Stutthof pod Gdańskiem. Powiedział, że wstąpił do SS-Totenkopfverbände, oddziałów SS zajmujących się zarządzaniem i służbą wartowniczą w niemieckich obozach koncentracyjnych, ponieważ miał słabe serce i ​​był zdolny tylko do „służby garnizonowej”, a nie do walki na froncie.

Hamburscy prokuratorzy oskarżają go o przyczynienie się do śmierci 5230 osób podczas prawie dziewięciu miesięcy spędzonych na służbie w wieży strażniczej obozu koncentracyjnego pod koniec drugiej wojny światowej. Prokuratorzy twierdzą, że strażnicy odegrali kluczową rolę, umożliwiając masowe zabójstwa w Stutthof przez powstrzymywanie więźniów przed ucieczką.

Oskarżony mężczyzna był w trakcie śledztwa przesłuchiwany 8 razy. Współpracuje ze śledczymi. W trakcie jednego z przesłuchań miał przyznać, że widział ludzi zabieranych do komór gazowych w celu ich zamordowania.

– Czułem się źle z powodu tych ludzi. Nie wiedziałem, dlaczego tam byli. Wiedziałem, że byli Żydami, którzy nie popełnili żadnego przestępstwa – powiedział Bruno D. w czasie przesłuchania. Jednak zaprzecza swojemu współudziałowi w zabójstwie. – Co by pomogło gdybym wtedy odszedł? Po prostu znaleźliby kogoś innego na moje miejsce – dodał.

To jeden z ostatnich procesów tego typu, bo większość osób zaangażowanych w zbrodnie nazistów już nie żyje. Niemieccy prokuratorzy walczą z czasem, żeby oskarżyć i skazać pozostałe przy życiu osoby, które brały udział w nazistowskich zbrodniach. Tylko garstka z nich wciąż żyje, a wiele jest w bardzo złym stanie zdrowia z powodu swojego wieku.

Czytaj także:
Barbarzyńskie eksperymenty na małpach, kotach i psach. Laboratorium zostanie zamknięte?

Opracował:
Źródło: WPROST.pl / The Guardian

Czytaj także

 0