Karol Strasburger: Nie jestem królem sucharów

Karol Strasburger: Nie jestem królem sucharów

Karol Strasburger
Karol Strasburger / Źródło: Newspix.pl / TEDI
Nawet, jeśli ktoś nie jest fanem „Familiady”, to zapewne słyszał o Karolu Strasburgerze. Prowadzący teleturniej znany jest z opowiadania żartów, które widzowie nazywają „sucharami”. Aktor pojawił się ostatnio w Polsat News, gdzie opowiedział o swoim stosunku do krytyków.

Karol Strasburger pojawił się w polsatowskim programie „Skandaliści” prowadzonym przez Agnieszkę Gozdyrę. – To nie jest tak, że trzeba się śmiać. Przytykają mi, że jakieś takie opowiadam dyrdymały, to nie na tym polega problem. Nie jestem królem tych dowcipów, mimo że tak mnie okrzyknięto. Gdzieś tam nazywają mnie królem sucharów. Zawsze mówię, że zawsze lepiej być królem czegokolwiek, niż nie być królem w ogóle – powiedział prowadzący teleturniej „Familiada”. Strasburger postanowił jednak i tak opowiedzieć żart o „blondynkach i prezenterkach”.

„Jakby mnie obraził, to by dostał w mordę”

Aktor został zapytany także o swój stosunek do hejterów. Przyznał, że „nienawidzi tchórzy i ludzi, którzy za plecami coś gadają, bez twarzy, bez nazwiska, każdy coś tam pisze przed komputerem, obraża, czuje się lepiej, bo jest małym człowieczkiem”. – Niech pójdzie, poćwiczy, tak jak ja 15 lat gimnastyki, niech się nauczy czegokolwiek. Nic nie umie, więc jego wartość polega na tym, że komuś, kogo zna z telewizji, przyłoży i powie, że to idiota, głupek i tak dalej – dodał. Przypomnijmy, Strasburger w młodości ćwiczył gimnastykę sportową w klubie Legia Warszawa.

Co gość „Skandalistów” zrobiłby, gdyby spotkał hejtera twarzą w twarz, a ten otwarcie by go obraził? – Jakby mnie obraził, to by dostał w mordę, jak to się ładnie mówi, i na tym by się skończyło – podsumował.

Czytaj także:
Sprawdź, czy jesteś prawdziwym fanem „Familiady”. Rozwiąż quiz, w którym nie chodzi o poprawne odpowiedzi

Czytaj także

 0